• Strona główna
  • Kontakt
  • Współpraca
Facebook Instagram Google+ Twitter

Minimalist lover




          Jeszcze niedawno byłam posiadaczką bardzo długich włosów sięgających prawie do pasa. Jednak były już w tak złym stanie, iż postanowiłam ich skrócić aby odżyły i dać im nowy lepszy start.
Jak to zazwyczaj bywa, pani fryzjerce obcięło się trochę za dużo i zamiast włosów za piersi, zostałam z  długością przed nimi.
Po dłuższym czasie przekonałam się, że może i wyszło mi to na dobre. Nie czuję już takiego ciężaru na głowie, a włosy łatwiej się układają. W moim przypadku rosną w zabójczym tempie więc mam nadzieję, że za niedługo znowu będę długowłosą pięknością. :D

Cięcie trochę pomogło w odżywieniu moich włosów. Pozbyłam się części ususzonej przez prostownicę, jednak moim celem jest ich głębsza regeneracja, gdyż osiągnięty efekt nie jest dla mnie w stu procentach satysfakcjonujący.



Moja przygoda rozpoczęła się z duo od L'biotica z serii Repair czyli z szamponem i odżywką.



Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to bardzo oryginalny design- minimalistyczny, wyrazisty czyli taki, który trafia do mnie najbardziej. Jak widzę takie opakowania to po prostu oczy mi  się świecą. :D
Szampon i odżywka razem jak i oddzielnie tworzą świetne połączenie.



Może zacznę od tego czego oczekuję od produktów do pielęgnacji włosów.
Nie mogą podrażniać. Nie lubię rozczarowań i złudnych obietnic producenta. Zależy mi na regeneracji, odbudowie zniszczonych włosów. Po użyciu kosmetyków włosy muszą być: miękkie, sprężyste, gładkie i nawilżone. Produkty nie mogą obciążać włosów. Bardzo zależy mi też na tym aby kosmetyki niwelowały puszenie się włosów, gdyż są do tego skłonne.



Czy to dużo? Myślę, że nie! Udowodniły to właśnie te dwa produkty. Dzięki nim wymodelowane włosy wyglądają prosto jak z salonu. Przyznam, że na początku dosyć sceptycznie podchodziłam, do tego co przeczytałam na opakowaniu, jednak pozytywne efekty zaobserwowałam już po pierwszym użyciu.
Bardzo spodobał mi się też ich delikatny, 'profesjonalny' zapach. Po zmyciu odżywki utrzymuję się on jeszcze długo na włosach. Co do szamponu to jest dosyć przeciętny (co nie znaczy, że jest zły- wręcz przeciwnie)  lecz odżywkę bardzo polubiłam.

Włosy myję co drugi dzień, a maskę nakładam do dwóch razy w tygodniu. Mimo, iż  można ją stosować po każdym myciu ja zrezygnowałam z tego, ponieważ nie chcę aby moje włosy się do niej przyzwyczaiły.



Niestety nie mogę wypowiedzieć się w kwestii czy duo pomaga włosom ze skłonnością do wypadania, gdyż nie posiadam tego problemu.

Jedyny minus, który zaobserwowałam to zamykanie tubki. Jakoś ciężko domknąć te produkty. Trzeba się trochę na siłować aby usłyszeć "kilk". Jest to troszkę uciążliwe kiedy mamy mokre ręce.

Produkty znajdzieciew prawie, każdej drogerii. L'biotica co raz bardziej poszerza swoją ofertę.
Cena szamponu (250ml)  i odżywki (200ml.)  to ok. 30 zł. 



          Komu polecam szampon i odżywkę z tej serii? Na pewno dziewczynom, które tak jak ja często  katują włosy prostownicą, suszarką czy lokówką lub tym, które potrzebują odżywienia i głębokiego nawilżenia. Wasze włosy z pewnością podziękują Wam za ten zabieg. :)


Dajcie znać czy używałyście produktów z tej serii i jak się u Was sprawdziły.

___________________________________________________________________________________________

Miłej majówki, odpoczywajcie dziewczyny, ja powtarzam wiadomości do matury. :)

Aneta :)


Share
Tweet
Pin
Share
15 komentarze


           Moje poprzednie życzenia na 2015 rok, spełniły się prawie w całości. Dlatego stwierdziłam, że jest to świetny sposób na podzielenie się z Wami tym co mi w głowie siedzi. A dodatkowo jest to niezmiernie pomocna lista dla mnie samej. :) 
Tutaj możecie sprawdzić czego życzyłam sobie w poprzednim roku. 

A oto produkty, które udało mi się zgromadzić i stałam się ich szczęśliwą posiadaczką: 
paletka Zoeva, Naturally Yours; rzęsy Ardell, Daisy Dream- Marc Jacobs, pędzel Hakuro H15, samplery Yankee Candle: Aloe Water oraz Garden Sweet Pea.  <3 

W takim razie... Zaczynamy! :) 







1. Książki: 

- "Username Evie"- Joe Sugg. 
Jak mogłabym przepuścić taką okazję i nie przeczytać książki mojego Youtube'bowego guru czyli ThatcherJoe ? :) Chłopak zrobił kawał świetnej roboty i muszę zobaczyć to na własne oczy. :)  £14.99 

-"Love, style, live"- Dore Garance  54 zł


2. Zestaw Starter Set Neonail

 Co raz bardziej kuszą mnie hybrydy, ale te robione własnoręcznie. Jakoś nie jestem pozytywnie nastawiona do kosmetyczek, wolę robić wszystko sama w domu. Zdecydowałabym się na Neonail, ponieważ słyszałam, że Semilac'i po jakimś czasie uczulają. 229,00 zł

3. Yves Saint Laurent, Black Opium 
Obłędny zapach- chyba tylko tak można go opisać. 269 zł

4. MAC, Mineralize Skinfinish Natural w kolorze Light Plus

 Jeśli miałabym się decydować na coś  z MAC'a postawiłabym właśnie na ten puder. Nadaje cerze piękny, naturalny wygląd oraz posiada satynowe wykończenie. Jednym słowem dokładnie to czego szukam. I oczywiście byłby to kosmetyk, którego używałabym na co dzień, a nie tak jak w przypadku szminki-raz na jakiś czas. 126 zł


5. Tarte, Tartelette 2 In Bloom Amazonian Clay Palette.  

To chyba jedna z najpiękniejszych paletek jakie do tej pory widział. Niestety ma też piękną cenę, ale w końcu to Wish list'a. :) Cieni w kolorze nude, nigdy dość. $45.00


6. Zoella, Beauty range. 

Do końca nie jestem jeszcze zdecydowana co chciałabym przetestować. Jak na razie podoba mi się; fizz bar, mgiełka do ciała oraz świeczka Let's Glow. 


7. Rimmel, The Only 1- Under My Spell

 Już za niedługo będę posiadaczką kolorku It's a Keeper, ale  marzy mi się też tajemniczy fiolet.  30 zł


8. NYX, Lip Lingerie  

To pomadki w płynie o ciekawym przekroju nude'owych kolorów: beże, róże, delikatne fiolety oraz brązy. Mnie zauroczył kolor Embellishment. Polecam wpisać ten odcień w Google i zobaczyć jak wygląda na ustach, gdyż powyższe zdjęcie bardzo zmieniło jej kolor. $7.00


Niektóre ceny podałam w zagranicznych walutach z racji tego, że nie są dostępne jeszcze w Polsce, jednak mam nadzieję, że szybko się to zmieni.:) 

Jakie są wasze zakupowe marzenia na 2016 rok? 
Dajcie też znać, czy macie którąś z tych rzeczy i jak Wam się sprawuję. 


Have a nice weekend,

Aneta :) 


Share
Tweet
Pin
Share
11 komentarze

Wiem, wiem troszkę mnie poniosło, może znowu zbyt świątecznie, ale to mój ulubiony czas w roku i po prostu nie mogę się go już doczekać. W internetach już wrze od christmas'owego klimatu- królują światełka, cynamon i pomarańcze. :)
Świąteczny niezbędnik to kosmetyki, bez których grudzień nie były by taki sam. Jedne są już ze mną od dawna, natomiast inne dosłownie od dzisiaj mam tu na myśli mydełko. :D



|Piernikowe mydełko od Linda <3|

Śpieszcie się śpieszcie, bo mydełka znikają błyskawicznie. Znajdziecie je w Biedronce w cenie 1.99 zł/ 100g. Tak właśnie pachną święta. Do wyboru są jeszcze wersje: goździk z pomarańczą oraz szarlotka. Coś czuję, że przy następnych zakupach niechcący wskoczą mi do koszyka. 
Podkreślę jeszcze raz- cudo, cudo, cudo <3



|Krem do rąk- Apple & Cinnamon- Oriflame|

Prawdopodobnie przy każdej rzeczy będę pisała wam o tym jak pięknie coś pachnie, ale trzymam się zasady: Świąteczne, więc musi pachnąć jak święta. Mam nadzieję, że będziecie czytać dalej nie zrażając się kolejnym 'pachnie cudownie'. :D Kremik pochodzi z zeszło rocznej edycji, a jego koszt to ok. 10 zł za 75 ml. Świetnie nawilża, jego czas wchłaniania się jest przeciętny, ale czego się nie robi dla 'cudownego zapachu' :D



|Golden Rose- Velvet Matte- 25|

Jeśli szukacie szminki w odcieniu chłodnej czerwieni, trafiłyście genialnie. Znane wszystkim satynowo- matowe wykończenie pokochałam i ja. Kolor idealny nie tylko na święta, klasyczny, elegancki zawsze przyda się w naszej kosmetyczce. Nie wiem czy zauważyłyście, ale ta seria pachnie delikatnie wanilią. Cena ok. 10 zł.


|Wibo- Trend Extreme Nails- 1 |

Jak błyskotki na paznokciach to tylko te od Wibo. To jeden z tych lakierów nie do zdarcia. Czasami, kiedy maluję nim jeden paznokieć, potrafi przeżyć dwa manicury (you know what I mean :D ). Przyznam, że trzeba się trochę namęczyć aby go ściągnąć ale przynajmniej w święta nie musimy martwić się odpryskującym lakierem. 


|Yankee Candle- Christmas Cookie|

Mmmmm.... Wiecie nie będę się powtarzać. :) Tą świeczkę, wosk czy sampler musicie chociaż raz zapalić podczas grudniowego wieczoru. Zapach świeżo upieczonych ciasteczek, lukru oraz cynamonu sprawia, że uśmiech od razu pojawia się na twarzy. Nuty zapachowe podobne do Lindowego mydełka, aczkolwiek bardzo słodki, więc nie każdemu się spodoba.


Powiedzcie, co najbardziej wam się podoba oraz jaki jest wasz  świąteczny niezbędnik! :) 



Ho, ho ! 

-A.

Share
Tweet
Pin
Share
4 komentarze

''Co kupić jej pod choinkę? Ale czy to prezent odpowiedni dla niej? Święta już tuż tuż, a ja znowu kupię coś na ostatnią chwilę. ''
Znacie te pytania?  Prędzej czy później dopadną każdego z nas. Święta, choinka, mikołaj czy urodziny- zamiast cieszyć się i świętować, zaczynamy się zamartwiać zakupami. 
Osobiście uważam, że zestawy kosmetyków to zawsze świetny pomysł na prezent. Jednak nie ma tak łatwo. Na sklepowych półkach ciągle przewijają się te same świąteczne zestawy- zero oryginalności. Ciężko znaleźć taki, który wywołałby uśmiech na twarzy i zaskoczył wyjątkowością. 

Dzisiaj przygotowałam dla Was dwie propozycje, które urzekły mnie swoim wyglądem, a przede wszystkim środkiem. Eleganckie, minimalistyczne oraz nie świecące taniością. :) 

Zapraszaam! :) 

1. |Sephora|- Blue lilac. 


Czy wiecie jak pachnie maj? Oczywiście, że liliowym bzem. 

Zestaw zawiera:
-Nawilżający balsam do ciała
-Krem pod prysznic
-Musującą kostkę do kąpieli
- 3 żelowe serduszka do kąpieli



Tak realistycznego zapachu nie oddają nawet świece z Yankee Candle. Piękny mydlany zapach wydobywa się już po otwarciu pudełka. Sama dostałam go w formie prezentu i jestem całkowicie oczarowana. Nigdy nie sądziłam, że zestaw kosmetyków może wywołać tak wiele pozytywnych emocji. 
Dodatkowo solidne pudełko, które możemy powtórnie użyć. 
Nie jestem pewna ale wydaję mi się, że zestawy te możemy samodzielnie komponować. 
Będąc w perfumerii Sephora musicie powąchać, któryś z tych produktów.  :) 


2. | SPA Vintage Body Oil|- Olej abisyński.



Czyż opakowanie nie jest genialne? Białe, kobiece  nie wspomnę już o ażurowym okienku. :) 

W zestawie znajduję się: 
-Regenerujące masło do ciała
-Aksamitny żel pod prysznic
-Jedwabisty olejek do ciała


Czarne retro opakowania, spodobają się nie jednej fance kina. Produkty cechuje elegancki, perfumowany zapach. Z tego co się orientuję, marka wypuściła wiele różnych rodzajów tych oto zestawów. Przyznam, że wybrałam ten ze względu na wygląd- czerń i biel najbardziej do mnie przemówiły. Lecz nie zawiodłam się, mój instynkt kolejny raz mnie nie zawiódł! :D
Jego cena będzie z pewnością, niższa niż w poprzednim przypadku- więc jest to świetna alternatywa. 


Jak widzicie starałam się wybrać coś z wyższej  i niższej półki, nie mniej jednak tak samo atrakcyjnego. Jak podobają się wam moje pomysły na prezent? Spotkaliście się już kiedyś z SPA Vintage Body Oil? I  oczywiście powiedzcie czy kuszą was kosmetyki pachnące moim ukochanym bzem. <3

Może to jeszcze za wcześnie  na życzenia, ale życzę  wam aby zakupy podczas tegorocznych świąt nie były tak uciążliwe jak poprzednie. :D

Stay strong,
-A :* 

Share
Tweet
Pin
Share
12 komentarze


   
        
             Ostatnio w blogosferze zawrzało od opinii na temat perfum marki Nicole. Spotkałam się z przeróżnymi opiniami na ich temat. Jedne były porównywane do wysoko półkowych pachnideł, a inne wręcz przeciwnie spotkały się z negatywnym wydźwiękiem. Markę posądzano też o to, że zamierzona reklama, stała się wręcz anty-reklamą, ponieważ widniała na każdym blogu.
Stwierdziłam, że sama muszę przetestować jedną z nich, aby dowiedzieć się o co tyle szumu. :)



Dzięki Trusted Cosmetics miałam okazję przetestować jeden z zapachów, a mianowicie Nicole 130.
Numerek ten to połączenie owocu granatowca, piwonii, ambry, owocu yuzu oraz  magnolii, piżma, lotosu, mahonia.



Perfumy te posiadają strasznie mocny zapach, wręcz duszący, zdecydowanie nie jest to to czego oczekiwałam. Może to śmieszne ale kojarzy mi się ze starszymi paniami.
Wszystko zależy od gustu- moja mama twierdzi, że zapach jest na prawdę ładny.

Wyczuwam w nim jedynie nuty piwonii, magnolii oraz piżma.
Jeśli jesteście fankami zapachów, które na długo pozostają na skórze i ubraniach, to dobrze trafiłyście! Potrafią utrzymać się nawet tydzień.
Ich zapach po jakiś czasie zaczyna ewoluować i tworzą dosyć ciekawą kompozycję.

Jednak wciąż nie jest to zapach dla mnie.





Nigdy nie byłam zwolenniczką kupowania perfum bez wiedzy o tym jak rzeczywiście pachną
Nie potrafię wyobrazić sobie ich woni (co widać, ponieważ sama wybrałam sobie ten zapach). :)

A wy testowałyście już perfumy Nicole? Jakie są wasze odczucia? Piszcie :)

Miłego weekendu! :)
-A.

Share
Tweet
Pin
Share
4 komentarze


Tegoroczny wrzesień minął zaskakująco szybko. Aż ciężko uwierzyć, że mój ulubiony październik w końcu się zaczął.  Dla tych, które cieszą się z tak szybkiego upływu szkolnego czasu  oraz tych z was, których dosięgnął melancholijny jesienny smutek, przygotowałam wrześniowych ulubieńców. :) 

Czymże była by jesień, bez pięknych zapachów. Moje serce w tym miesiącu skradł pomarańczowy olejek do ciała. Pewnie wspomnę o nim jeszcze przy okazji świąt Bożego Narodzenia z powodu, świątecznej nuty, której w nim wyczuwam.  Jego głównym zadaniem jest ujędrnienie, nawilżenie oraz uelastycznienie skóry.  Ja używam go głównie do wspomnianego powyżej nawilżania skóry, więc jestem na tak, że ma także działanie antycelulitowe. Nie należy do bardzo tłustych- szybko się wchłania.




Pozostając przy pielęgnacji wspomnę o mleczku do ciała pod prysznic od Isany, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Sprawdza się tak samo dobrze, jak popularne Dove. Kosmetyk o bardzo przyjemnym zapachu- kremowym. Idealnie sprawdzi się u tych z was, które pod prysznicem stawiają na klasykę.




Co raz chłodniejsza pogoda= suche skórki, czyli mój największy wróg. Niezastąpiona wazelina od Vaseline to mój główny sprzymierzeńca w niekończącej się walce. Bezzapachowa, bardzo wydajna oraz wielofunkcyjna. Kilka razy używałam jej także jako odżywkę na końcówki włosów i sprawdza się idealnie! Czegoż to internauci nie wymyślą. :D 




Pewnie domyśliliście się, że zabraknąć nie mogło zabraknąć pachnidełek od Calvin'a Klein'a, o których pisałam wam tutaj.




Na koniec zostawiłam, niestety ubogą w tym miesiącu kolorówkę. A mianowicie dwa cudeńka do makijażu oczu.

Klasyczny Pernament Taupe od Maybelline, który ostatnio często bywa na moich powiekach- w formie dziennego Smoky Eyes.

 



W szufladzie wygrzebałam też pigment z KOBO w kolorze 502 Misty Rose, w którym zakochałam się na nowo. Opalizujące na różowo drobinki są po prostu przepiękne. Najbardziej podoba mi się  nałożony na mokro. 






Mam nadzieję, że podobali wam się ulubieńcy. Jak zawsze dajcie znać, czy używaliście któregoś z tych produktów i jakie są wasze opinie. :) 

-A.
Share
Tweet
Pin
Share
6 komentarze
Older Posts

O mnie



Cześć! :)

Tworzę z pasją materiały z szeroko pojętej kategorii "beauty". Mam nadzieję, że odnajdziesz tu cząstkę siebie i zostaniesz ze mną na dłużej.


Obserwuj

  • Facebook
  • Instagram
  • Google+
  • Twitter
  • Dresscloud

Łączna liczba wyświetleń

Facebook

Minimalist lover

Kategorie

  • 2016
  • inspiracje
  • pielęgnacja
  • ulubieńcy
  • włosy
  • zrób to sam

Ostatnie posty

Sponsor

zBLOGowani.pl

Translate

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Piszę dla

Piszę dla
Facebook Instagram Twitter Google+
FOLLOW ME @INSTAGRAM

Created with by ThemeXpose