• Strona główna
  • Kontakt
  • Współpraca
Facebook Instagram Google+ Twitter

Minimalist lover



Cześć piękne! <3

Jak wiecie w drogeriach wciąż ciężko dostać kremowe produkty do konturowania twarzy. Jednak sytuacja się polepsza i co raz to nowe marki wprowadzają te kosmetyki do swojej oferty. 

 Ostatnio sięgnęłam po kółko 4 podkładów z Kobo w promocyjnej cenie 11.99 zł. :) Od dłuższego czasu czaiłam się na nie, ale cena 20 zł trochę mnie odstraszała tym bardziej, że opinie w internecie nie były zbytnio obiecujące.



Kółko zawiera kamuflaże w odcieniu: żółtym, beżowym; chłodnym: brązowym i czekoladowym.

Podkłady  z pewnością nie nadają się do używania na co dzień. Jest to po prostu zbyt mocne narzędzie do pracy. Idealnie sprawdzą się od czasu do czasu na ważniejsze wyjście czy sesje fotograficzną.  Posiadają tłustą, dosyć tępą konsystencje. Niezbyt chcą współgrać z gąbeczką do rozcierania, dużo lepiej współpracują z pędzlem, ale palce to chyba ich najlepszy sprzymierzeniec. :) 
Pod wpływem ciepła naszego ciała stają się bardziej kremowe.




Dużym plusem jest ich bardzo dobre krycie. Jaśniejszymi kolorami możemy zakryć z łatwością niedoskonałości. I oczywiście  na pochwałę zasługuje trwałość oraz wydajność.




Niestety mam wrażenie, że jaśniejsze produkty po kilku godzinach delikatnie ważą się na twarzy. Za to z drugiej strony, czyli przy ciemniejszych kolorach nie zauważyłam tego problemu i jestem nimi zachwycona. Wydaje mi się, że dla tych dwóch kolorów warto zaopatrzyć się w mix. :) To chyba jedne z niewielu podkładów na rynku, które posiadają tak chłodny i szary odcień. Intensywność koloru można spokojnie dozować. Nawet przy rozcieraniu najciemniejszego brązu na skórze może wyglądać on  naturalnie.



Troszkę, przeszkadza mi zapach kosmetyku, bardzo typowy dla podkładów KOBO- ciężki, pudrowy. Jednak czuć go tylko podczas aplikacji.  

Poniżej oczywiście zdjęcie w naturalnym świetle: 





Pewnie zainteresował Was sneak peak w postaci pierwszego zdjęcia? :) Już tłumaczę całą ideę Henna Contouring. 



To po prostu technika nakładania produktów do konturowania twarzy. Dosyć efektowna, jednak totalnie nie praktyczna. :) Namalowanie tego cuda na twarzy zajęło mi prawie godzinę, a wykonałam go właśnie powyższym mixem podkładów z Kobo. 
Jakiś czas temu podpatrzyłam ten pomysł na Instagramie i sama zechciałam się trochę pobawić. :)
Wzorki malowałam cieniutkim pędzelkiem, aby wszystko później rozetrzeć i cieszyć się zwykłym konturowaniem. Nie mniej jednak zachęcam Was do zabawy i podsyłam więcej zdjęć z efektem mojej pracy. :) 




Jak Wam się podoba? :) 
Dajcie również znać czy używałyście kółeczka z Kobo i jakie są wasze opinie na jego temat. :) Ja ostatecznie jestem bardzo zadowolona z zakupu. :) 


Trzymajcie się :* 

-Aneta :)





Share
Tweet
Pin
Share
14 komentarze



Witajcie :)

Dzisiaj kolejny post z serii Rimmelove czyli RainRain Go Away w akcji! :)
Zainspirowana paznokciami Laury Ogrodowczyk znanej jako RockGlamPrincess, postanowiłam stworzyć swoje własne 'nails inspired by H&M x BALMAIN'.

 Do wykonania manicure użyłam:
- 498 RainRain Go Away <3
- 703 White Hot Love
- Bezbarwnego lakieru z Wibo
- Sypkiego pigmentu z KOBO- 502 Misty Rose
- oraz cienkiego pędzelka.




Ale zaraz, zaraz. Pigment? Ten do makijażu? :)  Ostatnio strasznie podobał mi się efekt syrenki na hybrydach, więc postanowiłam sama coś naskrobać. Jako, że w pobliżu mojej miejscowości raczej ciężko ze znalezieniem  słynnych pyłków z Indigo olśniło mnie, że  mogę spróbować użyć czegoś co mam już w domu.
W internetach wyczytałam, że syrenkę można uzyskać na zwykłych paznokciach nie koniecznie hybrydowych, warunkiem jest jednak opruszenie ich pyłkiem kiedy będą jeszcze mokre, aby ten przykleił się do nich.



Byłam zachwycona efektem lecz tak mi się śpieszyło, że zapomniałam pomalować ich  bezbarwnym lakierem i pod wieczór po syrence nie było już śladu. Jednak i tak byłam niesamowicie szczęśliwa, że wpadłam na ten pomysł. :D Mam nadzieję, że chociaż troszkę widać go na zdjęciach. :)

Natomiast nowy, biały, Rimmelowy świeżaczek kupiony na promocji w Rossmanie okazał się strzałem w dziesiątkę. Niczym nie odbiega od swoich poprzedników, a ja mogę cieszyć się większą kolekcją, o której pisałam tutaj.



Dajcie znać jak podobają wam się pazurki. Może nie jest to mistrzostwo świata, ale od czegoś trzeba zacząć :)

Trzymajcie się ! :*
-A.
Share
Tweet
Pin
Share
15 komentarze


Tegoroczny wrzesień minął zaskakująco szybko. Aż ciężko uwierzyć, że mój ulubiony październik w końcu się zaczął.  Dla tych, które cieszą się z tak szybkiego upływu szkolnego czasu  oraz tych z was, których dosięgnął melancholijny jesienny smutek, przygotowałam wrześniowych ulubieńców. :) 

Czymże była by jesień, bez pięknych zapachów. Moje serce w tym miesiącu skradł pomarańczowy olejek do ciała. Pewnie wspomnę o nim jeszcze przy okazji świąt Bożego Narodzenia z powodu, świątecznej nuty, której w nim wyczuwam.  Jego głównym zadaniem jest ujędrnienie, nawilżenie oraz uelastycznienie skóry.  Ja używam go głównie do wspomnianego powyżej nawilżania skóry, więc jestem na tak, że ma także działanie antycelulitowe. Nie należy do bardzo tłustych- szybko się wchłania.




Pozostając przy pielęgnacji wspomnę o mleczku do ciała pod prysznic od Isany, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Sprawdza się tak samo dobrze, jak popularne Dove. Kosmetyk o bardzo przyjemnym zapachu- kremowym. Idealnie sprawdzi się u tych z was, które pod prysznicem stawiają na klasykę.




Co raz chłodniejsza pogoda= suche skórki, czyli mój największy wróg. Niezastąpiona wazelina od Vaseline to mój główny sprzymierzeńca w niekończącej się walce. Bezzapachowa, bardzo wydajna oraz wielofunkcyjna. Kilka razy używałam jej także jako odżywkę na końcówki włosów i sprawdza się idealnie! Czegoż to internauci nie wymyślą. :D 




Pewnie domyśliliście się, że zabraknąć nie mogło zabraknąć pachnidełek od Calvin'a Klein'a, o których pisałam wam tutaj.




Na koniec zostawiłam, niestety ubogą w tym miesiącu kolorówkę. A mianowicie dwa cudeńka do makijażu oczu.

Klasyczny Pernament Taupe od Maybelline, który ostatnio często bywa na moich powiekach- w formie dziennego Smoky Eyes.

 



W szufladzie wygrzebałam też pigment z KOBO w kolorze 502 Misty Rose, w którym zakochałam się na nowo. Opalizujące na różowo drobinki są po prostu przepiękne. Najbardziej podoba mi się  nałożony na mokro. 






Mam nadzieję, że podobali wam się ulubieńcy. Jak zawsze dajcie znać, czy używaliście któregoś z tych produktów i jakie są wasze opinie. :) 

-A.
Share
Tweet
Pin
Share
6 komentarze

Witajcie :) 
Dzisiaj pokażę wam, jakie kosmetyki znajdują się w moim codziennym makijażu. Jeżeli jednak nie wychodzę jakiegoś dnia z domu, po prostu go sobie daruję i daję skórze odpocząć. 




Na początek zawsze używam lekkiego kremu pod podkład. W tym wypadku jest to Nivea Care. Czekam chwilę, aż się wchłonie i przystępuję do kolejnych czynności. 
Na twarz nakładam podkład Wake Me Up w kolorze 100 Ivory. Używam do tego gąbeczki z Hebe, którą kupiłam za około 10 zł. 






Po oczy nakładam lekki korektor z Wibo, jednak jeżeli cienie są mocniejsze przykrywa ja Modeling Iluminator z KOBO.  Makijaż wykańczam sypkim pudrem transparentnym z MySecret, pomaga mi w tym puszek z Inglota. 



Teraz możemy przejść do powiek. :)  Wyrównuje ich koloryt moim ulubionym beżowym cieniem z KOBO (145 Sandy Beach). Załamanie powieki zaznaczam 6-tym od prawej strony cieniem z paletki MakeupRevolution Iconic 3 lub Color Tattoo ( Pernament Taupe). Wszystko zależy od humoru, dnia i tego czy wolę mocniejszy makijaż. :)  Do nakładania i blendowania cieni używam pędzla Hakuro H79 z naturalnym włosiem.  



Mój Must Have czyli czarną kreskę pomaga zrobić mi Master Graphic, jednak jego końcówka jest dosyć gruba, więc do narysowania jaskółki używam Master Precise.


Przyszedł czas na rzęsy <3 Podkręcam je zalotką z Pepco i nakładam ulubiony tusz od L'oreal czyli Million Lashes. 


Następnie podkreślam lekko brwi kredką Satin Brow w kolorze Dark Brown.
 Na samym końcu zajmuję się konturowaniem twarzy, pudrem od KOBO (Sahara Sand), który po kilku użyciach pięknie się pokruszył. Używam do niego mini kabuki z H&M, który posiada piękną skuwkę w kolorze różowego złota. <3


Na usta zawsze trafia jakaś nawilżająca pomadka: miętowy BabyLips, Nivea lub pistacjowo-czekoladowy balsam od Yves Rocher.



Dajcie znać czy używacie, któregoś z tych kosmetyków na co dzień :)
-A.

Share
Tweet
Pin
Share
12 komentarze
Older Posts

O mnie



Cześć! :)

Tworzę z pasją materiały z szeroko pojętej kategorii "beauty". Mam nadzieję, że odnajdziesz tu cząstkę siebie i zostaniesz ze mną na dłużej.


Obserwuj

  • Facebook
  • Instagram
  • Google+
  • Twitter
  • Dresscloud

Łączna liczba wyświetleń

Facebook

Minimalist lover

Kategorie

  • 2016
  • inspiracje
  • pielęgnacja
  • ulubieńcy
  • włosy
  • zrób to sam

Ostatnie posty

Sponsor

zBLOGowani.pl

Translate

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Piszę dla

Piszę dla
Facebook Instagram Twitter Google+
FOLLOW ME @INSTAGRAM

Created with by ThemeXpose