• Strona główna
  • Kontakt
  • Współpraca
Facebook Instagram Google+ Twitter

Minimalist lover



Tegoroczny wrzesień minął zaskakująco szybko. Aż ciężko uwierzyć, że mój ulubiony październik w końcu się zaczął.  Dla tych, które cieszą się z tak szybkiego upływu szkolnego czasu  oraz tych z was, których dosięgnął melancholijny jesienny smutek, przygotowałam wrześniowych ulubieńców. :) 

Czymże była by jesień, bez pięknych zapachów. Moje serce w tym miesiącu skradł pomarańczowy olejek do ciała. Pewnie wspomnę o nim jeszcze przy okazji świąt Bożego Narodzenia z powodu, świątecznej nuty, której w nim wyczuwam.  Jego głównym zadaniem jest ujędrnienie, nawilżenie oraz uelastycznienie skóry.  Ja używam go głównie do wspomnianego powyżej nawilżania skóry, więc jestem na tak, że ma także działanie antycelulitowe. Nie należy do bardzo tłustych- szybko się wchłania.




Pozostając przy pielęgnacji wspomnę o mleczku do ciała pod prysznic od Isany, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Sprawdza się tak samo dobrze, jak popularne Dove. Kosmetyk o bardzo przyjemnym zapachu- kremowym. Idealnie sprawdzi się u tych z was, które pod prysznicem stawiają na klasykę.




Co raz chłodniejsza pogoda= suche skórki, czyli mój największy wróg. Niezastąpiona wazelina od Vaseline to mój główny sprzymierzeńca w niekończącej się walce. Bezzapachowa, bardzo wydajna oraz wielofunkcyjna. Kilka razy używałam jej także jako odżywkę na końcówki włosów i sprawdza się idealnie! Czegoż to internauci nie wymyślą. :D 




Pewnie domyśliliście się, że zabraknąć nie mogło zabraknąć pachnidełek od Calvin'a Klein'a, o których pisałam wam tutaj.




Na koniec zostawiłam, niestety ubogą w tym miesiącu kolorówkę. A mianowicie dwa cudeńka do makijażu oczu.

Klasyczny Pernament Taupe od Maybelline, który ostatnio często bywa na moich powiekach- w formie dziennego Smoky Eyes.

 



W szufladzie wygrzebałam też pigment z KOBO w kolorze 502 Misty Rose, w którym zakochałam się na nowo. Opalizujące na różowo drobinki są po prostu przepiękne. Najbardziej podoba mi się  nałożony na mokro. 






Mam nadzieję, że podobali wam się ulubieńcy. Jak zawsze dajcie znać, czy używaliście któregoś z tych produktów i jakie są wasze opinie. :) 

-A.
Share
Tweet
Pin
Share
6 komentarze

Były takie czasy, kiedy nie posiadałam nawet jednego balsamu do ciała. Dzisiaj same rozmnażają się w mojej komodzie i ciężko im w tym przeszkodzić. Są ulubionym pomysłem na prezent, nagrodę w konkursie czy kosmetykiem do testowania.  Tak właśnie znalazły się w moich rękach. Kiedy przeglądałam je przed napisaniem tego postu, oświeciło mnie, że żadnego z nich nie kupiłam sama. 
Mimo iż staram się je sukcesywnie unicestwiać i zużywać, one dalej leżą i patrzą i czekają, na swoją kolej. Cała rodzina chodzi 'zabalsamowana'- mama, siostra, ja i nawet tata, który używa ich jako kremów do rąk. :D Coś czuję, że w najbliższym czasie oddam część z nich jeszcze znajomy. :D
A teraz zapraszam do przeglądu, może akurat szukacie dobrego balsamu, a ten wpis zainspiruje was do kupna. :D



Zacznę od produktów z Vaseline, gdyż są moimi ulubieńcami w tym momencie. Balsam w spray'u to najwygodniejszy wynalazek wszech czasów! Ten o zapachu ''cocoa'' zapewnia nam najlżejsze nawilżenie w skali Vaseline, jednak robi to fenomenalnie. 



Drugi z kolei nawilża na poziomie 3-go stopnia (najwyższy to czwarty). Radzi sobie z najbardziej wysuszonymi łokciami oraz kolanami. Szybko się wchłania i do tego posiada cudowny pudrowy zapach.



Jeśli szukacie balsamu o orzeźwiającym zapachu, idealnym na lato musicie wypróbować BODY GLAM od Eveline Cosm.- trawa cytrynowa i kokos.Mmm. <3 To połączenie zapewnia harmonię duszy i ciała :D  Dodatkowo posiada pompkę, świetnie prezentuje się na biurku! :D


Pierwszy balsam brązujący jaki posiadam. Producent gwarantuje złocistą opaleniznę itp. itp. czyli wyszło jak zawsze. Może i dobrze, że nie nadaje skórze żadnego koloru, jedynie delikatnie podbija kolor naszej naturalnej opalenizny- przynajmniej nie skończymy z plamami na skórze.


Kolejny z kolekcji Eveline to wodoodporny  balsam do opalania ze śmiesznym SPF 6. Po co komu tak niska ochrona? Nie wiem może się mylę, poprawcie mnie, ale jak dla mnie na lato się nie nadaje, tym bardziej do opalania.


Czas na Venus czyli CC mus, który maskuje niedoskonałości. Całkiem ciekawy produkt, Dosyć ciemny( w dużych ilościach brązowi skórę) , posiada wiele błyszczących drobinek, jego krycie określiłabym jako średnie. Plusem jest ładny kwiatowy zapach.



Uroczy, podręczny balsam w spray'u o zapachu wanilii i karmelu, idealny do torebki! Spełnia swoje zadanie- nawilża. Nie lepi się, szybko się wchłania, aplikacja jest banalnie prosta, a przede wszystkim szybka. 



Balsam z Playboya, przewyższył moje oczekiwania. Pięknie pachnie zmysłową wanilią oraz  nawilża skórę na długi czas. Jedne co mi w nim przeszkadza, to dziwne uczucie lepkości, jednak można to przeboleć. 


Jeśli jesteśmy już przy mocnych zapach, przedstawiam wam  masło do ciała z TuttiFrutti, które przy dłuższym stosowaniu zabije każdego! :D Zapach na początku wydaje się niesamowity, słodki, no i te fitoendorfiny- cząsteczki szczęścia w składzie. Jak tak teraz na niego patrzę, to rzeczywiście chce mi się śmiać, Mam go już dosyć długo, nawet nie pamiętam czy nawilżał, mam go dość do tego stopnia, że nikt mnie nie zmusi żebym się nim wysmarowała. O! Zapomniałam dodać, ten zabójczy zapach to: mango i brzoskwinia. :D



'Cztery pory roku' znałam dotychczas tylko z kremów do rąk, ostatnio wpadł do mnie także balsam do ciała aktywne wyszczuplanie. Pewnie padnie pytanie o tym czy spełnia swoje zadanie, więc od razu powiem wam, że nie. Dlaczego nie? Gdyż żaden balsam nie wyszczupli nas, tak jakbyśmy wyszły z pod skalpela. :D Fajnie nawilża, ujędrnia skórę, zawsze warto się nim posmarować po treningu. 


Masło do ciała Planet Spa od Avon'u, leży jeszcze nie otwarte, jednak domyślam się jak będzie pachnieć, gdyż posiadam krem do twarzy z tej samej serii, czyli nie za ciekawie. Jednak jest to post, w którym pokazuję wam moją kolekcję, także oto i jest! :D



W końcu dobrnęliśmy do końca, ostatni w kolejce został balsam w spray'u o zapachu cytrusowego zingu. Zaliczyłabym go do średniaczków, dużego nawilżenia nam nie zapewni. Nada się jednak na lato, posiada orzeźwiający, lekki, cytrusowy zapach. 

Podsumowując, jeśli miałabym wybrać najbardziej spełniające swoje zadanie balsamy, które można wam polecić były to z pewnością te z Vaseline oraz Body Glam z Eveline. 

Mam nadzieję, że post wam się podobał, dajcie znać czy posiadacie, któryś z nich. :)

Miłego dnia,
-A.

Share
Tweet
Pin
Share
8 komentarze
Older Posts

O mnie



Cześć! :)

Tworzę z pasją materiały z szeroko pojętej kategorii "beauty". Mam nadzieję, że odnajdziesz tu cząstkę siebie i zostaniesz ze mną na dłużej.


Obserwuj

  • Facebook
  • Instagram
  • Google+
  • Twitter
  • Dresscloud

Łączna liczba wyświetleń

Facebook

Minimalist lover

Kategorie

  • 2016
  • inspiracje
  • pielęgnacja
  • ulubieńcy
  • włosy
  • zrób to sam

Ostatnie posty

Sponsor

zBLOGowani.pl

Translate

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Piszę dla

Piszę dla
Facebook Instagram Twitter Google+
FOLLOW ME @INSTAGRAM

Created with by ThemeXpose