• Strona główna
  • Kontakt
  • Współpraca
Facebook Instagram Google+ Twitter

Minimalist lover


    

  

       


       Pewnie zastanawiacie się co kryje się pod powyższym tytułem. Od dzisiaj przez 6 tygodni, w każdą niedzielę będę pokazywała Wam moje ulubione kosmetyki zaczynając od pielęgnacji kończąc po te stricte do makijażu.
Opróżniamy nasze kosmetyczki- to wyzwanie dla blogerek, którego twórcą jest Trusted Cosmetics.
Dzisiejszy post będzie bardzo ogólnikowy. Pokażę Wam jakich kosmetyków używam na co dzień. Natomiast w kolejnych tygodniach przyjrzymy się im bliżej i wybiorę z pośród nich perełki, które w 100% polecam. Możliwe, że nie wszystko znajdzie się na zdjęciach możliwe, że coś pominę lub o czymś zapomnę jednak mam nadzieję, że ten post sprawi Wam tyle radości ile mi jego przygotowanie.

Dzisiaj opiszę tylko te kategorie, których prawdopodobnie nie będzie w kolejnych postach. Natomiast na bieżąco będę uzupełniała i dodawała linki do postów, które w przyszłości napiszę.

Już na początku mogę powiedzieć, że kiedy przez 2 godziny znosicie z całego domu kosmetyki aby zrobić im zdjęcia oznacza to, że macie ich zdecydowanie za dużo. Przeciętny człowiek posiada jeden balsam do ciała, albo w ogóle go nie ma. U mnie ta liczba jest zdecydowanie za duża. W tym wypadku post powinien być zatytułowany: Opróżniamy nasze szafy! :D
Jednak spokojnie- oczywiście zdaję sobie z tego sprawę, że mam tego wszystkiego za dużo. Już praktycznie od pół roku nic nie kupuję, ale tu  coś wygram, tam coś dostanę i zamiast ubywać to przybywa. Taki los blogera. :D

Zaczynajmy!

Pielęgnacja ciała




Antyperspiranty

Przyznam, że nie mam swoich ulubionych. Zazwyczaj sięgam po te z Nivea, Dove i Fa- nigdy mnie nie zawiodły! Jak widać zdecydowanie wolę używać tych w spray'u, mimo  iż za dobre dla środowiska to one nie są.



Depilacja 

W tej kategorii zdecydowanie króluje Eveline. Posiadają szeroką gamę produktów do depilacji i jeszcze żaden z nich mnie nie zawiódł. Dodatkowo moim must-have są regenerujące ampułki do twarzy i ciała z Ava.



Opalanie

Na początku zaznaczę, że nie jestem fanką opalania i nie siedzę godzinami na słońcu. Jeśli jednak już tak się stanie to ochrona przeciwsłoneczna jest u mnie obowiązkowa. Kiedy skóra złapie trochę słońca lubię delikatnie wzmocnić ten efekt przy pomocy balsamu brązującego z Eveline. To chyba jedyny kosmetyk, któremu ufam.



Pielęgnacja rozstępów i cellulitu 

Bardzo lubię tę kategorię. Nie ma niczego fajniejszego, niż zimny prysznic po treningu, domowy peeling kawowy, a następnie serum. Moim ulubieńcem są balsamy chłodzące w tym przypadku to ten środkowy. Rozgrzewający z Soraya to nie do końca moja bajka- tym bardziej na lato.



Higiena intymna

Ich wybór zależy od tego gdzie robię zakupy. Jeśli jest to drogeria wybieram coś innego, a jeżeli market do zupełnie coś nowego.


Pielęgnacja twarzy





Higiena jamy ustnej

W większości używam pasty do zębów Elmex: do zębów nadwrażliwych lub tej przeciw próchnicy; w połączeniu z płynem do płukania jamy ustnej tej samej marki. Rano sięgam po pastę wybielającą, tutaj za każdym razem testuję coś nowego. Mycie zębów nie objedzie się bez dobrej szczoteczki do zębów. U mnie jest to elektryczna Oral- B Vitality 3D White oraz klasyczna tej samej firmy.



Pielęgnacja włosów




Pielęgnacja dłoni




Pielęgnacja stóp




Pielęgnacja i stylizacja paznokci

Odżywek jako tako nie używam. Moje paznokcie nie potrzebują tego, jednak od czasu do czasu używam jednej z Luxury Paris. Moi faworyci w tej kategorii to zdecydowanie: żel do skórek z Sally Hansen, oliwka do skórek z NeoNail oraz bloczek do polerowania paznokci.



Perfumy




Makijaż




Gadżety do pielęgnacji

To chyba najbardziej uboga kategoria ze wszystkich. Przyznam, że nie kręcą mnie gadżety do pielęgnacji, a jeżeli już coś mi się podoba to nie kupuję bo wiem, że za jakiś czas przestanę ich używać. Na zdjęciu możecie dojrzeć moją staruszkę Tangle Teezer oraz nowość od Michel Mercier. Co więcej? Kamień wulkaniczny, ręcznie wykonaną tarkę z minerałów (czy coś takiego) oraz gąbeczka do zmywania maseczek. Wracając do włosów posiadam lokówkę stożkową z Remingtona i  prostownicę "no name".



Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że piszę tu do Was o minimaliźmie. Czego totalnie nie widać po powyższych zdjęciach. :D Jak widać najwięcej u mnie pielęgnacji ale wydaje mi się, że to bardziej rozległa dziedzina niż kosmetyki kolorowe. Tych drugich posiadam jeszcze trochę, ale zaprezentowałam tylko te, których faktycznie używam na co dzień lub są warte uwagi.

Blogowe koleżanki dajcie znać czy Wasze zbiory są też takie ogromne i czy tak jak ja sukcesywnie staracie się wszystko zużywać?  Będzie mi też niezmiernie miło jeśli wypatrzycie w tym gąszczu kosmetyki, których używacie i napiszecie mi o tym.








Share
Tweet
Pin
Share
28 komentarze




Kosmetyki Resibo już jakiś czas temu pokochała blogosfera. Marka w swojej ofercie posiada same cudowności: olejek do demakijażu, serum, kremy... Nie wiedziałam na co się zdecydować. Padło na tonik w formie mgiełki! :)




___________________________________________________________________________________________

Poczuj, jak skóra oddycha.

💕  Mgiełka jest w:
      -100% VEGE
      - 99% Naturalna
      - nie testowana na zwierzętach

🌼 Zawiera:
     Wodę z róży damasceńskiej, wodę pomarańczową, wyciąg z korzenia rabarbaru, Cristalhyal.

💧 PRO składnik-Cristalhyal
     Cristalhyal, czyli kwas hialuronowy to substancja hydrofilowa ograniczająca transepidermalną utratę wody. Kwas hialuronowy naturalnie występuje u człowieka i jest uznawany za jedną z najbardziej efektywnych substancji nawilżających. Zmiękcza i wygładza skórę twarzy.

❥   Obietnica
    Tonizuje, usprawnia działanie naczyń krwionośnych. Odgania bakterie. Oczyszcza i odświeża,łagodzi podrażnienia. Zawiera drogocenne składniki, a jego używanie jest przyjemnością. Buteleczka ze sprayem rozpyla mgiełkę, która nawilża skórę. Odpowiednia kompozycja zapewnia wielofunkcyjne działanie.

___________________________________________________________________________________________                           



Zacznę może od wielkiego zachwytu designem, opakowaniem czyli całą oprawą graficzną produktu.
Ta prostota jest tak cudowna, że nie uwierzę jeśli komuś się nie spodoba. Tekturowe etui na kosmetyk jest bardzo wytrzymałe (całkowicie się tego po nim nie spodziewałam!).

Mgiełki używam zawsze po zmyciu makijażu. To jaką ulgę przynosi zaczerwienionej skórze jest nie do opisania. Dzięki niej w końcu przestałam się borykać z przesuszeniami. Mimo, iż wiem że gorąca woda z prysznica i para fatalnie wpływają  na kondycję cery to jakoś nie potrafię zmienić swoich zwyczajów. Tonik działa w tym przypadku cuda. Przywraca odpowiednie pH skórze. 



Jedyny minus, który zaobserwowałam nie dotyczy stricte samego produktu lecz jego atomizera. Niestety strumień który pada na twarz jest dosyć mocny. Za każdym razem dosłownie zaciskam oczy, bojąc się tego uderzenia. :D Może śmieszne, ale nie chciałabym spryskiwać wacika i po przez niego nanosić kosmetyk na twarz. Ale może się do tego jeszcze przyzwyczaję. :) 



Zapach- cytrusowy, świeży bardzo przyjemny.  Zdecydowanie dodaje energii! :) Z takich małych ciekawostek mogę powiedzieć Wam, że odstrasza komary. Żaden nie odważy się nawet podlecieć pod moją twarz.  Nie potrafię usnąć, jeśli pod nosem coś mi bzyczy. :D

Po spryskaniu twarzy tonikiem odczuwamy chwilową lepkość. Mi osobiście podoba się ten efekt, z uwagi  na to, że mam wrażenie iż skóra zostaje dodatkowo nawilżona. Czasami kiedy zapomnę nałożyć kremu na noc, mgiełka spełnia swoje zadanie i rano nie czuję, że skóra błaga o pomoc.



Mimo, iż cena nie należy do najniższych bo kosmetyk kosztuje 50 zł z całym sercem mogę go polecić. Cena sama w sobie jest zrozumiała, dostajemy produkt, którego skład jest wręcz niesamowity. Po za tym w brew pozorom to bardzo wydajny tonik. 

Wiem, że wśród Was znajdują się fani Resibo, więc zróbcie hałas! :D 


Aneta :) 


Share
Tweet
Pin
Share
14 komentarze


Witajcie! :) 

W końcu przyszedł ten dzień w którym mogę przedstawić Wam moje opinie na temat kultowej paletki marki ZOEVA. 
Naturally Yours posiada 10 dzienny cieni w kolorystyce beżowo- brązowej. Możemy wyczarować nią codzienny makijaż jak i wieczorową wersję. Pięć z nich to maty, a druga połowa satyny o kameleonowej barwie. 
Jest to moja pierwsza paletka w kartonowym opakowaniu i jestem nim zachwycona- lekki, wytrzymały i  wbrew pozorom bardzo praktyczny. 



Pigmentacje cieni zaliczyłam do tej średniej. Jaśniejsze kolory są bardziej delikatne w porównaniu z tymi mocnymi. Dużym ich plusem jest to, że intensywność koloru możemy budować. 




W dotyku aksamitne o dosyć pylistej strukturze. Ich blendowanie to czysta przyjemność. Kolory zostały dobrane tak, że można nimi stworzyć pełny makijaż oczu.

Przyznam, że byłam trochę zawiedziona ich pigmentacją. Spodziewałam się czegoś mocniejszego. Jednak szybko do nich przywykłam oraz nauczyłam się nimi pracować  i stały się codziennym ulubieńcem. 



Często używam pod nich bazy Color Tattoo w kolorze Crème De Rose. Jednak i bez niej są w stanie utrzymać się długo na powiece lecz z troszkę mniejszą intensywnością.

Poniżej przedstawiam Wam swache i krótkie opisy wraz z ich pięknymi nazwami. :) 




PURE- to beżowy cień, niewidoczny na powiece. Świetnie sprawdza się jako baza pod wszystkie cienie i stanowi podstawę o blendowania.

FIRST LOVE- delikatna biała mgiełka, nałożona kilka razy staje się bardziej intensywna. Idealna w wewnętrzny kącik. 

SOFT & SEXY-  ciepły, delikatny, matowy brąz. To od niego zaczynam konturowanie oka. 

CASUAL ELEGANCE- jak dla mnie troszkę zbyt żółte złoto, ale pasujące do kolorystyki paletki. 

SMOOTH HARMONY- najpiękniejszy cień z najpiękniejszą nazwą- szampański, pół transparentny.

SWEET SOUND-  satynowy brąz ze złotą poświatą- mój drugi faworyt.

FOREVER YOURS-  cieplejszy niż jego poprzednik żuczek. Odbija światło niebieską poświatą. 

LOVELY MONDAY-  Jeżeli poniedziałek może być cudowny- to właśnie z nim! Idealny do wieczorowych makijaży jak i dziennego smoky, bardzo intensywny. Kocha go mój zewnętrzny kącik oka.

SLOW DANCE-  chłodny, matowy brąz- najciemniejszy z całej kolekcji. 

TIMELESS CHIC- nazwałabym go dzienną czernią. Nie jest, aż tak czarny jak oczekiwała, ale kolor również można budować.







Dajcie znać jak podobają Wam się kolorki i który z nich jest waszym faworytem. Mimo początkowo sprzecznych uczuć bardzo polubiłam tą paletkę. :) 


-Aneta :)


Share
Tweet
Pin
Share
20 komentarze

Witajcie :) 
Dzisiaj pokażę wam, jakie kosmetyki znajdują się w moim codziennym makijażu. Jeżeli jednak nie wychodzę jakiegoś dnia z domu, po prostu go sobie daruję i daję skórze odpocząć. 




Na początek zawsze używam lekkiego kremu pod podkład. W tym wypadku jest to Nivea Care. Czekam chwilę, aż się wchłonie i przystępuję do kolejnych czynności. 
Na twarz nakładam podkład Wake Me Up w kolorze 100 Ivory. Używam do tego gąbeczki z Hebe, którą kupiłam za około 10 zł. 






Po oczy nakładam lekki korektor z Wibo, jednak jeżeli cienie są mocniejsze przykrywa ja Modeling Iluminator z KOBO.  Makijaż wykańczam sypkim pudrem transparentnym z MySecret, pomaga mi w tym puszek z Inglota. 



Teraz możemy przejść do powiek. :)  Wyrównuje ich koloryt moim ulubionym beżowym cieniem z KOBO (145 Sandy Beach). Załamanie powieki zaznaczam 6-tym od prawej strony cieniem z paletki MakeupRevolution Iconic 3 lub Color Tattoo ( Pernament Taupe). Wszystko zależy od humoru, dnia i tego czy wolę mocniejszy makijaż. :)  Do nakładania i blendowania cieni używam pędzla Hakuro H79 z naturalnym włosiem.  



Mój Must Have czyli czarną kreskę pomaga zrobić mi Master Graphic, jednak jego końcówka jest dosyć gruba, więc do narysowania jaskółki używam Master Precise.


Przyszedł czas na rzęsy <3 Podkręcam je zalotką z Pepco i nakładam ulubiony tusz od L'oreal czyli Million Lashes. 


Następnie podkreślam lekko brwi kredką Satin Brow w kolorze Dark Brown.
 Na samym końcu zajmuję się konturowaniem twarzy, pudrem od KOBO (Sahara Sand), który po kilku użyciach pięknie się pokruszył. Używam do niego mini kabuki z H&M, który posiada piękną skuwkę w kolorze różowego złota. <3


Na usta zawsze trafia jakaś nawilżająca pomadka: miętowy BabyLips, Nivea lub pistacjowo-czekoladowy balsam od Yves Rocher.



Dajcie znać czy używacie, któregoś z tych kosmetyków na co dzień :)
-A.

Share
Tweet
Pin
Share
12 komentarze
Older Posts

O mnie



Cześć! :)

Tworzę z pasją materiały z szeroko pojętej kategorii "beauty". Mam nadzieję, że odnajdziesz tu cząstkę siebie i zostaniesz ze mną na dłużej.


Obserwuj

  • Facebook
  • Instagram
  • Google+
  • Twitter
  • Dresscloud

Łączna liczba wyświetleń

Facebook

Minimalist lover

Kategorie

  • 2016
  • inspiracje
  • pielęgnacja
  • ulubieńcy
  • włosy
  • zrób to sam

Ostatnie posty

Sponsor

zBLOGowani.pl

Translate

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Piszę dla

Piszę dla
Facebook Instagram Twitter Google+
FOLLOW ME @INSTAGRAM

Created with by ThemeXpose