• Strona główna
  • Kontakt
  • Współpraca
Facebook Instagram Google+ Twitter

Minimalist lover





    Dzisiaj przychodzę do Was z czymś na prawdę super! SKIN79 Pore Bubble Cleansing Mask to mój dzisiejszy bohater. 
Kiedy pierwszy raz ją zobaczyłam wiedziałam, że musi być moja. To maska w płacie. Jej zadaniem jest oczyszczenie porów , masaż, regeneracja, a także pobudzenie do wytwarzania nowych włókien kolagenowych. 
Zanim jednak nałożymy ją na twarz konieczne jest oczyszczenie skóry oraz jej tonizacja. Następnie masujemy saszetkę, aby produkt rozprowadził się dokładnie po całej masce i wyciągamy. Po 10 min. ściągamy nasze cudo, myjemy twarz i tonizujemy. 
No to wystarczy tej teorii, czas na moje odczucia. 



Po nałożeniu czarna tkanina szybko zaczyna bąbelkować. Dlatego w miarę sprawnie trzeba ułożyć i dopasować ją do kształtu twarzy. Nie jest to trudne, a kształt maski bardzo nam to ułatwia. 
Po chwili cała nasza twarz pokrywa się mięciutką pianą, która cały czas bulgocze. Nie sądziłam, że może to być tak wspaniałe uczucie! Powstające, małe bąbelki delikatnie masują twarz. 
Co najważniejsze piana jest na tyle sztywna, że nie spływa z twarzy. Jednak w pewnym momencie uniemożliwia mówienie (było to całkiem śmieszne). 



10 min. to idealny czas trzymania maski na twarzy. Dlaczego? Już Wam mówię. 
Ja zachwycona tymi bąbelkami, robiłam zdjęcia i cieszyłam się jak dziecko jednak nie kontrolowałam czasu. Wydaje mi się, że trzymałam ją na twarzy dwa razy dłużej, niż trzeba było. Oczywiście nie wpłynęło to źle na moją cerę lecz piana zaczęła wchodzić mi do ust i nosa. Także uczcie się na moim błędzie i nie bądźcie ofiarami produkcji nadmiaru piany. :D A jeśli chodzi o smak to nawet nie jest najgorszy typowo mydlany. Zapach to zdecydowanie mój faworyt- delikatny, trochę kwiatowy.  
Najważniejszym krokiem po zdjęciu maski jest oczyszczenie twarzy z pozostałości produktu. Jeśli tego nie zrobicie piana wciąż będzie bąbelkowała  na twarzy. 


Cera po użyciu Pore Bubble Cleansing Mask była gładka w dotyku, wyraźnie oczyszczona i nawilżona. Większość drogeryjnych masek oczyszczających strasznie wysuszało mi skórę. Cieszę się, że w końcu znalazłam taką, która tego nie robi.

Gotowi na zdjęcie?
A teraz? Kto przytuli hipcia? :D



Efekt, który daje maska jest komiczny ale w dobrym tego słowa znaczeniu i dodatkowo bardzo poprawia humor! Jestem zadowolona z jej działania i mam nadzieję, że w przyszłości będę miała okazję przetestować więcej kosmetyków marki SKIN79, gdyż było to moje pierwsze spotkanie z tą marką. Jeśli jesteście zainteresowane, możecie dostać ją tutaj- aktualnie jest na wyprzedaży więc  zgarnąć ją dużo taniej. :) 

Dacie znać jak podobam Wam się w masce oraz jakie produkty z oferty SKIN79 polecacie? 





___________________________________________________________________________________________________________________
P.S. Do jutra trwa konkurs, w którym możecie zgarnąć paczkę kosmetyków. :) Zapraszam! :) 



Share
Tweet
Pin
Share
22 komentarze
   



      Czy zastanawiałyście się kiedyś co kryją kosmetyczki blogerek? Testujemy mnóstwo rzeczy, jedne z nich się sprawdzają, a inne to totalne buble. Zobaczcie co zostało ze mną na dłużej, czym wykonuję makijaż i jakie kosmetyki należą do moich ulubieńców. To już trzeci tydzień wyzwania "Opróżniamy kosmetyczki". Sprawcą tego zamieszania jest nie kto inny jak Trusted Cosmetics. :) 





Do mojego TOP 3 podkładów  zdecydowanie zaliczę Revlon'a w kolorze 150 Buff do cery tłustej/mieszanej. Posiada idealny kolor (w czasie lata ciut za jasny) oraz mocne krycie. Jednak kiedy jestem opalona, a szukam zadowalającego krycia sięgam po troszkę ciemniejszy Toleriane Teint z La Roche-Posay 11. Do momentu w którym pierwszy raz go użyłam, nie spodziewałam się tak dobrego krycia. Na co dzień wybieram jednak lżejszy podkład czyli  Wake Me Up od Rimmel (100 Ivory). W buteleczce wydaje się być dosyć ciemny, jednak ładnie dopasowuje się do kolorytu mojej twarzy. Nie ryzykowałabym z nim podczas zimy, ale podczas lata jego odcień jest całkowicie w porządku. 
Jako korektora pod oczy używam Affinitone'a z Maybelline. Mógłby być jeszcze ciut jaśniejszy i bardziej kryjący, jednak to na razie najlepszy korektor jaki testowałam.




Jeśli chodzi o pudry to do tej pory nie znalazłam takiego, który zadowalał by mnie w 100%. Bardzo lubię ten z MySecret, jednak jest mało wydajny. Obecnie używam pudru ryżowego z Deni carte o którym możecie poczytać tutaj. 
Mam nadzieję, że wasze oko przykuł matowy,wypiekany rozświetlacz z Lovely.  Przyznam, że kupiłam go ze względu na jego wygląd lecz okazało się, że całkiem fajnie wygląda na twarzy. W mojej kosmetyczce królują złote rozświetlacze: Diamond illuminator z Wibo oraz ten Lovely. 





Będąc przy blasku wspomnę od razu o konturowaniu. Ten strasznie sponiewierany przez życie puder do konturowania z KOBO (Sahara Sand) to zdecydowanie mój must- have. Jak wiecie z poprzednich postów, ostatnio polubiłam też bronzer z Lirene City Matt 03. O czwóreczce z KOBO robiłam osobny post: klik. Niedawno w moje ręce wpadł, także Master Contour z Maybelline i przyznam, że jest całkiem okej. Posiada fajny kolor i jest szybki w aplikacji.
Obecnie przerzuciłam się na paletkę do konturowania z GOSH, która posiada najpiękniejszy brzoskwiniowy róż jaki widziałam. Jedyne co mi w niej nie pasuje to rozświetlacz, jest jakiś taki nijaki.  Przyznam, że nie jestem fanką róży do policzków. Jednak kilka posiadam a oto te fajniejsze: Maybelline, Cosmopolitan 60; LadyCode Luminous skin oraz cień z Ingrid w kolorze Egoist.







Przejdźmy do oczu! :) To zdecydowanie moja ulubiona kategoria. 
Jako bazę ubóstwiam Creme De Rose 91 Color Tattoo z Maybelline. Posiadam też 40- Pernament- Taupe, która ląduje pod ciemniejsze cienie. A jeśli chodzi o cienie... to królują u mnie paletki w kolorach nude. Makeup Revolution, Iconic 3 był to mój pierwszy zakup i przyznam, że teraz praktycznie jej nie używam. A to wszystko przez Zoeva, Naturally Yours czyli królową nudziaków, którą z bliska możecie zobaczyć tutaj. Na zdjęciu widnieje także paletka z Maybelline, której recenzja pojawi się za niedługo na blogu. 
Te szalone morskie kolory po prawej to cienie z Inglota, które dostałam w spadku. :D Wbrew pozorom czasami się przydają. :) Jeśli interesuje Was numer, jakiegoś konkretnego koloru to odpowiem w komentarzach.






Kreski robię znienawidzonym przez większość osób eyelinerem z Maybelline czyli Master Graphic. Dużo osób uważa, że tak grubą końcówką nie da narysować się cienkiej, zgrabnej kreski, a to właśnie on nauczył mnie robić perfekcyjne jaskółki. Uwielbiam go- do tej pory zużyłam chyba 7 opakowań. Do minimalnych poprawek czy zaostrzenia kreski używam cienkiego flamastra z Vipery All Seasons. Przestrzenie do których nie dociera eyeliner wypełnia czarna kredka z Eveline. Moje rzęsy natomiast uwielbiają tusze z Maybelline oraz L'oreala.  Brwi podkreślam kredką z Maybelline w kolorze Dark Brown i utrwalam woskiem z kredki L'oreal, Brow Artist lub żelem z Wibo.




Na usta najczęściej trafiają konturówki. Od góry: Essence In the nude oraz Satin mauve (kilk); Miss Sporty, Coffee oraz Golden Rose Crayon 10. Jeśli chodzi o pielęgnację ust to balsamy znajdziecie w każdej mojej torebce. :) Olejek i scrub z Eveline zapraszają Was tutaj. Jednak niezmiennie moim faworytem są pomadki nawilżające z Nivea. 




Jeszcze nie dopadł mnie szał na powiększanie mojej kolekcji pędzli. Uważam, że to co mam jak na razie mi wystarcza. Aczkolwiek mam w planach dokupienie kilku małych precyzyjnych pędzelków z Hakuro.  Brudaski ze zdjęcia pozdrawiają! :D <3 Podkład aplikuję  gąbeczką z Pierre Rene lub Hebe; puder- puszkami z Inglota.

Jak widać trochę tego się nazbierało. Zauważyłam, że posiadam wiele kosmetyków marki Maybelline- nie był to zamierzony zabieg. :)  Nie opisywałam każdego produktu z osobna bardzo dokładnie, ponieważ ten post byłby niesamowicie dłuugaśny. 


Dajcie znać czy używacie, któregoś z powyższych produktów. Co się u Was sprawdziło, a co nie? Jacy są wasi makijażowi ulubieńcy? Jeśli chcecie zostać ze mną na dłużej zapraszam do obserwowania, wtedy nie przegapicie najnowszych postów. :) 




Share
Tweet
Pin
Share
45 komentarze





           Dzisiaj poświęcę trochę czasu na to, aby pokazać Wam kosmetyki do pielęgnacji twarzy, których używam na co dzień, czyli takie moje must-haves. To już drugi post z serii "Opróżniamy kosmetyczki" czyli wyzwania, które podjęłam razem z Trusted Cosmetics. 

Moja pielęgnacyjna półka obejmuje kosmetyki z różnych półek cenowych. Dlatego mam nadzieję, że każdy znajdzie na niej coś dla siebie. 


Jeśli chodzi o oczyszczanie twarzy, od wielu lat towarzyszy mi Emulsja micelarna marki Cetaphil. To dzięki, niej poradziłam sobie z trądzikiem. Świetnie sprawdzi się u skóry wrażliwej, suchej lub po zabiegach kosmetycznych. Nie zawiera mydła, ani środków zapachowych. Rozpuści każdy makijaż. Bez obawy możemy myć nią okolice oczu. Nawet kiedy wpadnie do oka, nie ma w tym przypadku mowy o żadnym szczypaniu. 
Od czasu do czasu sięgam także po piankę oczyszczającą pory z Under20, o działaniu antybakteryjnym. Posiada cudowny arbuzowy zapach i tak jak poprzednik jest przeznaczona dla skóry normalnej i wrażliwej. Podczas lata trzeba jednak pamiętać, że ma w sobie 1% kwasu migdałowego. Niby nie dużo jednak warto zwrócić na to uwagę i przed ekspozycją słoneczną zadbać o filtr na twarzy. Dobrze oczyszcza lecz powoduje lekkie ściągnięcie skóry.



Będąc przy oczyszczaniu porów przyznam, że uwielbiam pastę liście manuka z Ziaji. Należy na nią uważać kiedy jesteście posiadaczkami wrażliwej cery. Nie oszukujmy się, pasta posiada ogromne drobinki, które podczas nadmiernego tarcia mogą źle wpłynąć na kondycję naskórka. Ja używam jej tylko w strefie T i jestem bardzo zadowolona. Aczkolwiek na początku przywitała mnie wysypem na twarzy lecz wybaczyłam jej to, z racji tego jak dobrze pozbywa się martwego naskórka. 




Demakijaż! Mam tu na myśli demakijaż właściwy. Tutaj, króluje różowy płyn micelarny z Garniera! Kiedy jednak się skończy posiłkuję się olejem kokosowym z KTC. Na ręce nabieram odrobinę oleju i masuję nim twarzy. Następnie moczę kilka płatków kosmetycznych w wodzie i zbieram jego nadmiar z twarzy. Czynność powtarzam dwukrotnie. 



Później przychodzi pora na tonizowanie, czyli przywrócenie właściwego pH skórze. Moim ulubieńcem jest definitywnie tonik/ mgiełka z Resibo, o której możecie poczytać więcej tutaj. Jednak zdaję sobie sprawę, że jest to nie mały wydatek. Dlatego przygotowałam dla Was tańszy, drogeryjny odpowiednik,a mianowicie nawilżający tonik witaminowy z Garniera. To właśnie jego używałam przed zakupem Resibo. Posiada ekstrakt z róży i jest odpowiedni dla skóry suchej i wrażliwej. 



Kremy i inne mazidła do twarzy to zdecydowanie mój ulubiony dział. Odkąd na rynku pojawił się lekki krem odżywczy z Nivea używałam go jak szalona. Myślę, że zużyłam jego jakieś 5 opakowań. A wszystko dlatego, iż szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy i nadaje się pod makijaż.  W końcu jednak w moje ręce wpadł kosmetyk, z ochroną przeciwsłoneczną czyli The Body Shop, Vitamine E (klik). I tego lata postawiłam właśnie na niego. Na noc na moją twarz ląduje Toleriane Ultra z La Roche- Posay, który może być również stosowany jako krem pod oczy- tak jest też w moim przypadku. W składzie posiada wodę termalną, dlatego koi cerę jak nikt inny. Jest treściwy i przyznam, że wciąż przyzwyczajam się do niego. Mimo, iż jest to krem na dzień to na tą porę dnia wydaję się dla mnie za tłusty. Zobaczymy jak będzie w zimie. 


Ostatnio miałam okazję przetestować, także naturalny olej z pestek malin marki Ministerstwo Dobrego Mydła. Co mogę powiedzieć? Jestem zachwycona! Tym bardziej, że jest to naturalny kosmetyk. Z ciekawostek mogę powiedzieć, że wysycha na matowo, nadaję się pod makijaż oraz chroni przed promieniami słonecznymi. W tym momencie mam tak dużo dobrych produktów do twarzy, że nie wiem czego używać. :) 




Raz w tygodniu staram się zapewnić skórze głębsze odżywienie. Moimi faworytami są maseczki do twarzy z L'biotica oraz Eveline. Od czasu do czas używam także czarnej maski typu peel off z AFY lub domowej maseczki zrobionej z żelatyny i mleka w celu pozbycia się zaskórników. Klikając tutaj możecie poczytać o moich Top 5 maskach do twarzy. :) 

Kończąc chciałabym zaznaczyć, iż nie używam tych wszystkich kosmetyków codziennie. Nie martwcie się, raczej staram się stosować zasadę minimalizmu. Tym bardziej podczas wakacji kiedy ciągle dręczą mnie upały wtedy uwielbiam sięgać np. po mgiełkę z Resibo. Kiedy natomiast dzień w dzień nakładam makijaż, ta pielęgnacja wygląda zdecydowanie inaczej. Stawiam na odżywienie i dokładne oczyszczenie. 


Mam nadzieję, że to zestawienie pokaże Wam kosmetyki, które są godne polecenia. Podzielcie się ze mną w komentarzach czy znacie, któryś z powyższych  produktów. A może jakiś z nich totalnie się u Was nie sprawdził?  Czekam na Wasze propozycje Top kosmetyków do pielęgnacji twarzy. :) 



Share
Tweet
Pin
Share
38 komentarze

    

  

       


       Pewnie zastanawiacie się co kryje się pod powyższym tytułem. Od dzisiaj przez 6 tygodni, w każdą niedzielę będę pokazywała Wam moje ulubione kosmetyki zaczynając od pielęgnacji kończąc po te stricte do makijażu.
Opróżniamy nasze kosmetyczki- to wyzwanie dla blogerek, którego twórcą jest Trusted Cosmetics.
Dzisiejszy post będzie bardzo ogólnikowy. Pokażę Wam jakich kosmetyków używam na co dzień. Natomiast w kolejnych tygodniach przyjrzymy się im bliżej i wybiorę z pośród nich perełki, które w 100% polecam. Możliwe, że nie wszystko znajdzie się na zdjęciach możliwe, że coś pominę lub o czymś zapomnę jednak mam nadzieję, że ten post sprawi Wam tyle radości ile mi jego przygotowanie.

Dzisiaj opiszę tylko te kategorie, których prawdopodobnie nie będzie w kolejnych postach. Natomiast na bieżąco będę uzupełniała i dodawała linki do postów, które w przyszłości napiszę.

Już na początku mogę powiedzieć, że kiedy przez 2 godziny znosicie z całego domu kosmetyki aby zrobić im zdjęcia oznacza to, że macie ich zdecydowanie za dużo. Przeciętny człowiek posiada jeden balsam do ciała, albo w ogóle go nie ma. U mnie ta liczba jest zdecydowanie za duża. W tym wypadku post powinien być zatytułowany: Opróżniamy nasze szafy! :D
Jednak spokojnie- oczywiście zdaję sobie z tego sprawę, że mam tego wszystkiego za dużo. Już praktycznie od pół roku nic nie kupuję, ale tu  coś wygram, tam coś dostanę i zamiast ubywać to przybywa. Taki los blogera. :D

Zaczynajmy!

Pielęgnacja ciała




Antyperspiranty

Przyznam, że nie mam swoich ulubionych. Zazwyczaj sięgam po te z Nivea, Dove i Fa- nigdy mnie nie zawiodły! Jak widać zdecydowanie wolę używać tych w spray'u, mimo  iż za dobre dla środowiska to one nie są.



Depilacja 

W tej kategorii zdecydowanie króluje Eveline. Posiadają szeroką gamę produktów do depilacji i jeszcze żaden z nich mnie nie zawiódł. Dodatkowo moim must-have są regenerujące ampułki do twarzy i ciała z Ava.



Opalanie

Na początku zaznaczę, że nie jestem fanką opalania i nie siedzę godzinami na słońcu. Jeśli jednak już tak się stanie to ochrona przeciwsłoneczna jest u mnie obowiązkowa. Kiedy skóra złapie trochę słońca lubię delikatnie wzmocnić ten efekt przy pomocy balsamu brązującego z Eveline. To chyba jedyny kosmetyk, któremu ufam.



Pielęgnacja rozstępów i cellulitu 

Bardzo lubię tę kategorię. Nie ma niczego fajniejszego, niż zimny prysznic po treningu, domowy peeling kawowy, a następnie serum. Moim ulubieńcem są balsamy chłodzące w tym przypadku to ten środkowy. Rozgrzewający z Soraya to nie do końca moja bajka- tym bardziej na lato.



Higiena intymna

Ich wybór zależy od tego gdzie robię zakupy. Jeśli jest to drogeria wybieram coś innego, a jeżeli market do zupełnie coś nowego.


Pielęgnacja twarzy





Higiena jamy ustnej

W większości używam pasty do zębów Elmex: do zębów nadwrażliwych lub tej przeciw próchnicy; w połączeniu z płynem do płukania jamy ustnej tej samej marki. Rano sięgam po pastę wybielającą, tutaj za każdym razem testuję coś nowego. Mycie zębów nie objedzie się bez dobrej szczoteczki do zębów. U mnie jest to elektryczna Oral- B Vitality 3D White oraz klasyczna tej samej firmy.



Pielęgnacja włosów




Pielęgnacja dłoni




Pielęgnacja stóp




Pielęgnacja i stylizacja paznokci

Odżywek jako tako nie używam. Moje paznokcie nie potrzebują tego, jednak od czasu do czasu używam jednej z Luxury Paris. Moi faworyci w tej kategorii to zdecydowanie: żel do skórek z Sally Hansen, oliwka do skórek z NeoNail oraz bloczek do polerowania paznokci.



Perfumy




Makijaż




Gadżety do pielęgnacji

To chyba najbardziej uboga kategoria ze wszystkich. Przyznam, że nie kręcą mnie gadżety do pielęgnacji, a jeżeli już coś mi się podoba to nie kupuję bo wiem, że za jakiś czas przestanę ich używać. Na zdjęciu możecie dojrzeć moją staruszkę Tangle Teezer oraz nowość od Michel Mercier. Co więcej? Kamień wulkaniczny, ręcznie wykonaną tarkę z minerałów (czy coś takiego) oraz gąbeczka do zmywania maseczek. Wracając do włosów posiadam lokówkę stożkową z Remingtona i  prostownicę "no name".



Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że piszę tu do Was o minimaliźmie. Czego totalnie nie widać po powyższych zdjęciach. :D Jak widać najwięcej u mnie pielęgnacji ale wydaje mi się, że to bardziej rozległa dziedzina niż kosmetyki kolorowe. Tych drugich posiadam jeszcze trochę, ale zaprezentowałam tylko te, których faktycznie używam na co dzień lub są warte uwagi.

Blogowe koleżanki dajcie znać czy Wasze zbiory są też takie ogromne i czy tak jak ja sukcesywnie staracie się wszystko zużywać?  Będzie mi też niezmiernie miło jeśli wypatrzycie w tym gąszczu kosmetyki, których używacie i napiszecie mi o tym.








Share
Tweet
Pin
Share
28 komentarze
Older Posts

O mnie



Cześć! :)

Tworzę z pasją materiały z szeroko pojętej kategorii "beauty". Mam nadzieję, że odnajdziesz tu cząstkę siebie i zostaniesz ze mną na dłużej.


Obserwuj

  • Facebook
  • Instagram
  • Google+
  • Twitter
  • Dresscloud

Łączna liczba wyświetleń

Facebook

Minimalist lover

Kategorie

  • 2016
  • inspiracje
  • pielęgnacja
  • ulubieńcy
  • włosy
  • zrób to sam

Ostatnie posty

Sponsor

zBLOGowani.pl

Translate

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Piszę dla

Piszę dla
Facebook Instagram Twitter Google+
FOLLOW ME @INSTAGRAM

Created with by ThemeXpose