• Strona główna
  • Kontakt
  • Współpraca
Facebook Instagram Google+ Twitter

Minimalist lover






Kiedy w tamtym roku opublikowałam posta z pomysłami na świąteczny prezent, zareagowaliście bardzo pozytywnie. Jeden z moich wyborów spodobał Wam się na tyle, iż pomyślałam, że w tym roku sprezentuje go jednej z Was. Mowa tutaj o zestawie Vintage Body Oil, Olej Abisyński. 
W zestawie znajduję się: 
-Regenerujące masło do ciała
-Aksamitny żel pod prysznic
-Jedwabisty olejek do ciała

Co zrobić aby mikołaj obdarzył Cię takim prezentem? 


Aby wziąć udział w rozdaniu wystarczy:

-Być publicznym obserwatorem bloga (przez gadżet) 
- Polubić fanpage bloga na Facebook'u: tutaj


Warunki dodatkowe:
-  Udostępnienie rozdania na Fb/Insta |+2 losy|
- Udostępnienie  banera na blogu  |+2 losy|

- Obserwowanie na Instagramie: tutaj  |+1 los|


Wzór zgłoszenia:

Obserwuję jako: ...
Lubię jako: ...
Adres e-mail: ...
Link do udostępnienia: ...
Link do baneru: ...

Obserwuję na Insta jako: ...






Regulamin:

1. Fundatorem nagród jestem ja- autorka bloga Minimalist-lover.
2. Nagrodą główną jest zestaw kosmetyków.
3. Rozdanie trwa od  02.12.2016 r.- 16.12.2016 r. do godz. 23:59.
4.  Zgłoszenia zamieszczamy pod tym postem.
5. Nie prawidłowe zgłoszenia nie będą brane pod uwagę.
6. Zwycięzca zostanie wyłoniony drogą losową.
7. Wyniki zostaną ogłoszone do 3 dni po zakończeniu rozdania.
8. Wyniki zostaną opublikowane pod tym postem oraz na fanpage'u bloga.
9.  Zwycięzca ma 2 dni na przesłanie swoich danych do wysyłki na adres: anap493@wp.pl 
10. W przypadku braku odzewu zostanie wyłoniony nowy zwycięzca.
11.  Nie ma minimalnej liczby osób, które muszą wziąć udział w rozdaniu, aby się odbyło.
12. Nagrodę wysyłam na terenie Polski do 5 dni po otrzymaniu adresu.
13. W rozdaniu można wziąć udział jeden raz.
14. Zastrzegam sobie prawo do zmiany regulaminu. 
15.  Biorąc udział w rozdaniu akceptujesz regulamin i zasady wyżej wymienione. 

16. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)


Mam nadzieję, że nagroda Wam się spodoba i sprawię jednej z Was miłą niespodziankę. Chciało by się rzec Merry Christmas, ale chyba jeszcze trochę za wcześnie. Więc po prostu zapraszam do wzięcia udziału! :) 

Wyniki! 
Zestaw leci do: Marzeny Markiewicz. 
Kochana podeślij mi swój adres na Facebook'u lub na maila.
Wesołych Świąt! 





Share
Tweet
Pin
Share
21 komentarze
   



      Czy zastanawiałyście się kiedyś co kryją kosmetyczki blogerek? Testujemy mnóstwo rzeczy, jedne z nich się sprawdzają, a inne to totalne buble. Zobaczcie co zostało ze mną na dłużej, czym wykonuję makijaż i jakie kosmetyki należą do moich ulubieńców. To już trzeci tydzień wyzwania "Opróżniamy kosmetyczki". Sprawcą tego zamieszania jest nie kto inny jak Trusted Cosmetics. :) 





Do mojego TOP 3 podkładów  zdecydowanie zaliczę Revlon'a w kolorze 150 Buff do cery tłustej/mieszanej. Posiada idealny kolor (w czasie lata ciut za jasny) oraz mocne krycie. Jednak kiedy jestem opalona, a szukam zadowalającego krycia sięgam po troszkę ciemniejszy Toleriane Teint z La Roche-Posay 11. Do momentu w którym pierwszy raz go użyłam, nie spodziewałam się tak dobrego krycia. Na co dzień wybieram jednak lżejszy podkład czyli  Wake Me Up od Rimmel (100 Ivory). W buteleczce wydaje się być dosyć ciemny, jednak ładnie dopasowuje się do kolorytu mojej twarzy. Nie ryzykowałabym z nim podczas zimy, ale podczas lata jego odcień jest całkowicie w porządku. 
Jako korektora pod oczy używam Affinitone'a z Maybelline. Mógłby być jeszcze ciut jaśniejszy i bardziej kryjący, jednak to na razie najlepszy korektor jaki testowałam.




Jeśli chodzi o pudry to do tej pory nie znalazłam takiego, który zadowalał by mnie w 100%. Bardzo lubię ten z MySecret, jednak jest mało wydajny. Obecnie używam pudru ryżowego z Deni carte o którym możecie poczytać tutaj. 
Mam nadzieję, że wasze oko przykuł matowy,wypiekany rozświetlacz z Lovely.  Przyznam, że kupiłam go ze względu na jego wygląd lecz okazało się, że całkiem fajnie wygląda na twarzy. W mojej kosmetyczce królują złote rozświetlacze: Diamond illuminator z Wibo oraz ten Lovely. 





Będąc przy blasku wspomnę od razu o konturowaniu. Ten strasznie sponiewierany przez życie puder do konturowania z KOBO (Sahara Sand) to zdecydowanie mój must- have. Jak wiecie z poprzednich postów, ostatnio polubiłam też bronzer z Lirene City Matt 03. O czwóreczce z KOBO robiłam osobny post: klik. Niedawno w moje ręce wpadł, także Master Contour z Maybelline i przyznam, że jest całkiem okej. Posiada fajny kolor i jest szybki w aplikacji.
Obecnie przerzuciłam się na paletkę do konturowania z GOSH, która posiada najpiękniejszy brzoskwiniowy róż jaki widziałam. Jedyne co mi w niej nie pasuje to rozświetlacz, jest jakiś taki nijaki.  Przyznam, że nie jestem fanką róży do policzków. Jednak kilka posiadam a oto te fajniejsze: Maybelline, Cosmopolitan 60; LadyCode Luminous skin oraz cień z Ingrid w kolorze Egoist.







Przejdźmy do oczu! :) To zdecydowanie moja ulubiona kategoria. 
Jako bazę ubóstwiam Creme De Rose 91 Color Tattoo z Maybelline. Posiadam też 40- Pernament- Taupe, która ląduje pod ciemniejsze cienie. A jeśli chodzi o cienie... to królują u mnie paletki w kolorach nude. Makeup Revolution, Iconic 3 był to mój pierwszy zakup i przyznam, że teraz praktycznie jej nie używam. A to wszystko przez Zoeva, Naturally Yours czyli królową nudziaków, którą z bliska możecie zobaczyć tutaj. Na zdjęciu widnieje także paletka z Maybelline, której recenzja pojawi się za niedługo na blogu. 
Te szalone morskie kolory po prawej to cienie z Inglota, które dostałam w spadku. :D Wbrew pozorom czasami się przydają. :) Jeśli interesuje Was numer, jakiegoś konkretnego koloru to odpowiem w komentarzach.






Kreski robię znienawidzonym przez większość osób eyelinerem z Maybelline czyli Master Graphic. Dużo osób uważa, że tak grubą końcówką nie da narysować się cienkiej, zgrabnej kreski, a to właśnie on nauczył mnie robić perfekcyjne jaskółki. Uwielbiam go- do tej pory zużyłam chyba 7 opakowań. Do minimalnych poprawek czy zaostrzenia kreski używam cienkiego flamastra z Vipery All Seasons. Przestrzenie do których nie dociera eyeliner wypełnia czarna kredka z Eveline. Moje rzęsy natomiast uwielbiają tusze z Maybelline oraz L'oreala.  Brwi podkreślam kredką z Maybelline w kolorze Dark Brown i utrwalam woskiem z kredki L'oreal, Brow Artist lub żelem z Wibo.




Na usta najczęściej trafiają konturówki. Od góry: Essence In the nude oraz Satin mauve (kilk); Miss Sporty, Coffee oraz Golden Rose Crayon 10. Jeśli chodzi o pielęgnację ust to balsamy znajdziecie w każdej mojej torebce. :) Olejek i scrub z Eveline zapraszają Was tutaj. Jednak niezmiennie moim faworytem są pomadki nawilżające z Nivea. 




Jeszcze nie dopadł mnie szał na powiększanie mojej kolekcji pędzli. Uważam, że to co mam jak na razie mi wystarcza. Aczkolwiek mam w planach dokupienie kilku małych precyzyjnych pędzelków z Hakuro.  Brudaski ze zdjęcia pozdrawiają! :D <3 Podkład aplikuję  gąbeczką z Pierre Rene lub Hebe; puder- puszkami z Inglota.

Jak widać trochę tego się nazbierało. Zauważyłam, że posiadam wiele kosmetyków marki Maybelline- nie był to zamierzony zabieg. :)  Nie opisywałam każdego produktu z osobna bardzo dokładnie, ponieważ ten post byłby niesamowicie dłuugaśny. 


Dajcie znać czy używacie, któregoś z powyższych produktów. Co się u Was sprawdziło, a co nie? Jacy są wasi makijażowi ulubieńcy? Jeśli chcecie zostać ze mną na dłużej zapraszam do obserwowania, wtedy nie przegapicie najnowszych postów. :) 




Share
Tweet
Pin
Share
45 komentarze



          Jeszcze niedawno byłam posiadaczką bardzo długich włosów sięgających prawie do pasa. Jednak były już w tak złym stanie, iż postanowiłam ich skrócić aby odżyły i dać im nowy lepszy start.
Jak to zazwyczaj bywa, pani fryzjerce obcięło się trochę za dużo i zamiast włosów za piersi, zostałam z  długością przed nimi.
Po dłuższym czasie przekonałam się, że może i wyszło mi to na dobre. Nie czuję już takiego ciężaru na głowie, a włosy łatwiej się układają. W moim przypadku rosną w zabójczym tempie więc mam nadzieję, że za niedługo znowu będę długowłosą pięknością. :D

Cięcie trochę pomogło w odżywieniu moich włosów. Pozbyłam się części ususzonej przez prostownicę, jednak moim celem jest ich głębsza regeneracja, gdyż osiągnięty efekt nie jest dla mnie w stu procentach satysfakcjonujący.



Moja przygoda rozpoczęła się z duo od L'biotica z serii Repair czyli z szamponem i odżywką.



Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to bardzo oryginalny design- minimalistyczny, wyrazisty czyli taki, który trafia do mnie najbardziej. Jak widzę takie opakowania to po prostu oczy mi  się świecą. :D
Szampon i odżywka razem jak i oddzielnie tworzą świetne połączenie.



Może zacznę od tego czego oczekuję od produktów do pielęgnacji włosów.
Nie mogą podrażniać. Nie lubię rozczarowań i złudnych obietnic producenta. Zależy mi na regeneracji, odbudowie zniszczonych włosów. Po użyciu kosmetyków włosy muszą być: miękkie, sprężyste, gładkie i nawilżone. Produkty nie mogą obciążać włosów. Bardzo zależy mi też na tym aby kosmetyki niwelowały puszenie się włosów, gdyż są do tego skłonne.



Czy to dużo? Myślę, że nie! Udowodniły to właśnie te dwa produkty. Dzięki nim wymodelowane włosy wyglądają prosto jak z salonu. Przyznam, że na początku dosyć sceptycznie podchodziłam, do tego co przeczytałam na opakowaniu, jednak pozytywne efekty zaobserwowałam już po pierwszym użyciu.
Bardzo spodobał mi się też ich delikatny, 'profesjonalny' zapach. Po zmyciu odżywki utrzymuję się on jeszcze długo na włosach. Co do szamponu to jest dosyć przeciętny (co nie znaczy, że jest zły- wręcz przeciwnie)  lecz odżywkę bardzo polubiłam.

Włosy myję co drugi dzień, a maskę nakładam do dwóch razy w tygodniu. Mimo, iż  można ją stosować po każdym myciu ja zrezygnowałam z tego, ponieważ nie chcę aby moje włosy się do niej przyzwyczaiły.



Niestety nie mogę wypowiedzieć się w kwestii czy duo pomaga włosom ze skłonnością do wypadania, gdyż nie posiadam tego problemu.

Jedyny minus, który zaobserwowałam to zamykanie tubki. Jakoś ciężko domknąć te produkty. Trzeba się trochę na siłować aby usłyszeć "kilk". Jest to troszkę uciążliwe kiedy mamy mokre ręce.

Produkty znajdzieciew prawie, każdej drogerii. L'biotica co raz bardziej poszerza swoją ofertę.
Cena szamponu (250ml)  i odżywki (200ml.)  to ok. 30 zł. 



          Komu polecam szampon i odżywkę z tej serii? Na pewno dziewczynom, które tak jak ja często  katują włosy prostownicą, suszarką czy lokówką lub tym, które potrzebują odżywienia i głębokiego nawilżenia. Wasze włosy z pewnością podziękują Wam za ten zabieg. :)


Dajcie znać czy używałyście produktów z tej serii i jak się u Was sprawdziły.

___________________________________________________________________________________________

Miłej majówki, odpoczywajcie dziewczyny, ja powtarzam wiadomości do matury. :)

Aneta :)


Share
Tweet
Pin
Share
15 komentarze


Od dłuższego czasu myślałam o kupnie sztucznych rzęs, mimo że kiedyś uważałam je za pomysł bardzo tandetny. Moje zdanie zmienił jednak internet. Dowiedziałam się, że to nie tylko ogromne firany ale także delikatne, podkreślające oko wachlarze.  Jednak to było już bardzo dawno temu, a kilka miesięcy temu przeszłam już do realizacji moich planów i zamówiłam mój pierwszy zestaw.





Wydawało mi się, a raczej dalej jestem tego pewna, że jest to genialny starter dla początkujących. 
Znajdują się w nim  dwie pary Ardell'owych rzęs. Jedne możemy przeznaczyć np. do ćwiczeń.
Na długość idealnie pasują do mojego oka więc bardzo się cieszyłam, że nie będę musiała ich przycinać. 
Kolejnym plusem jest to, że ich długość nie jest taka sama. Od wewnętrznych kącików są krótsze, a czym dalej dłuższe. Włoski przymocowane są do bezbarwnego paska i zebrane w kępkach.
Przy otwartym oku wyglądają świetnie, powiększają optycznie oczy i nadają spojrzeniu dużej lekkości. Przy zamkniętych oczach widać dopiero wspomniany wcześniej wachlarz. 





W zestawie dołączony był też mały, wodoodporny klej DUO ( biały, który po wyschnięciu zmienia kolor na bezbarwny)- czyli chyba jeden z najlepszych na rynku.  Ta pozornie mała tubeczka jest bardzo wydajna. Jest to świetny pomysł, gdyż normalna jego wersja + rzęsy wyniosła by nas dosyć dużo (jak na pierwszy raz). W tym wypadku za ok. 30 zł mamy wszystko co niezbędne do naszej metamorfozy.



Jedynym minusem jest aplikator, niezbyt sprawdza się w swojej roli. Jakoś ciężko się nim obsłużyć, dużo lepiej radzi sobie zwykła pęseta i paluszki. 

Niestety rzęsy musiałam przeciąć na pół, gdyż po 3-4 godzinach zaczęły odklejać mi się w wewnętrznych kącikach. Jest to świetny patent, który niedawno odkryłam na jednym z blogów. Teraz już nic nie jest mi straszne! :D
Zapomniałam dodać, że po kilkunastu minutach moje oczy przyzwyczajają się do nich i w ogóle nie czuje, że je noszę. <3 




Jeśli wciąż marzą Wam się sztuczne rzęsy ten zestaw będzie idealny dla początkujących. Nie martwcie się porażkami, w końcu uda wam się je założyć wystarczy trochę praktyki. Youtube'owe poradniki zawsze udzielą wam pomocy! :)

P.S. Napiszcie jakie są Wasze doświadczenia ze sztucznymi rzęsami. ;)

-Aneta.
Share
Tweet
Pin
Share
16 komentarze

''Co kupić jej pod choinkę? Ale czy to prezent odpowiedni dla niej? Święta już tuż tuż, a ja znowu kupię coś na ostatnią chwilę. ''
Znacie te pytania?  Prędzej czy później dopadną każdego z nas. Święta, choinka, mikołaj czy urodziny- zamiast cieszyć się i świętować, zaczynamy się zamartwiać zakupami. 
Osobiście uważam, że zestawy kosmetyków to zawsze świetny pomysł na prezent. Jednak nie ma tak łatwo. Na sklepowych półkach ciągle przewijają się te same świąteczne zestawy- zero oryginalności. Ciężko znaleźć taki, który wywołałby uśmiech na twarzy i zaskoczył wyjątkowością. 

Dzisiaj przygotowałam dla Was dwie propozycje, które urzekły mnie swoim wyglądem, a przede wszystkim środkiem. Eleganckie, minimalistyczne oraz nie świecące taniością. :) 

Zapraszaam! :) 

1. |Sephora|- Blue lilac. 


Czy wiecie jak pachnie maj? Oczywiście, że liliowym bzem. 

Zestaw zawiera:
-Nawilżający balsam do ciała
-Krem pod prysznic
-Musującą kostkę do kąpieli
- 3 żelowe serduszka do kąpieli



Tak realistycznego zapachu nie oddają nawet świece z Yankee Candle. Piękny mydlany zapach wydobywa się już po otwarciu pudełka. Sama dostałam go w formie prezentu i jestem całkowicie oczarowana. Nigdy nie sądziłam, że zestaw kosmetyków może wywołać tak wiele pozytywnych emocji. 
Dodatkowo solidne pudełko, które możemy powtórnie użyć. 
Nie jestem pewna ale wydaję mi się, że zestawy te możemy samodzielnie komponować. 
Będąc w perfumerii Sephora musicie powąchać, któryś z tych produktów.  :) 


2. | SPA Vintage Body Oil|- Olej abisyński.



Czyż opakowanie nie jest genialne? Białe, kobiece  nie wspomnę już o ażurowym okienku. :) 

W zestawie znajduję się: 
-Regenerujące masło do ciała
-Aksamitny żel pod prysznic
-Jedwabisty olejek do ciała


Czarne retro opakowania, spodobają się nie jednej fance kina. Produkty cechuje elegancki, perfumowany zapach. Z tego co się orientuję, marka wypuściła wiele różnych rodzajów tych oto zestawów. Przyznam, że wybrałam ten ze względu na wygląd- czerń i biel najbardziej do mnie przemówiły. Lecz nie zawiodłam się, mój instynkt kolejny raz mnie nie zawiódł! :D
Jego cena będzie z pewnością, niższa niż w poprzednim przypadku- więc jest to świetna alternatywa. 


Jak widzicie starałam się wybrać coś z wyższej  i niższej półki, nie mniej jednak tak samo atrakcyjnego. Jak podobają się wam moje pomysły na prezent? Spotkaliście się już kiedyś z SPA Vintage Body Oil? I  oczywiście powiedzcie czy kuszą was kosmetyki pachnące moim ukochanym bzem. <3

Może to jeszcze za wcześnie  na życzenia, ale życzę  wam aby zakupy podczas tegorocznych świąt nie były tak uciążliwe jak poprzednie. :D

Stay strong,
-A :* 

Share
Tweet
Pin
Share
12 komentarze
Older Posts

O mnie



Cześć! :)

Tworzę z pasją materiały z szeroko pojętej kategorii "beauty". Mam nadzieję, że odnajdziesz tu cząstkę siebie i zostaniesz ze mną na dłużej.


Obserwuj

  • Facebook
  • Instagram
  • Google+
  • Twitter
  • Dresscloud

Łączna liczba wyświetleń

Facebook

Minimalist lover

Kategorie

  • 2016
  • inspiracje
  • pielęgnacja
  • ulubieńcy
  • włosy
  • zrób to sam

Ostatnie posty

Sponsor

zBLOGowani.pl

Translate

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Piszę dla

Piszę dla
Facebook Instagram Twitter Google+
FOLLOW ME @INSTAGRAM

Created with by ThemeXpose