• Strona główna
  • Kontakt
  • Współpraca
Facebook Instagram Google+ Twitter

Minimalist lover


''Co kupić jej pod choinkę? Ale czy to prezent odpowiedni dla niej? Święta już tuż tuż, a ja znowu kupię coś na ostatnią chwilę. ''
Znacie te pytania?  Prędzej czy później dopadną każdego z nas. Święta, choinka, mikołaj czy urodziny- zamiast cieszyć się i świętować, zaczynamy się zamartwiać zakupami. 
Osobiście uważam, że zestawy kosmetyków to zawsze świetny pomysł na prezent. Jednak nie ma tak łatwo. Na sklepowych półkach ciągle przewijają się te same świąteczne zestawy- zero oryginalności. Ciężko znaleźć taki, który wywołałby uśmiech na twarzy i zaskoczył wyjątkowością. 

Dzisiaj przygotowałam dla Was dwie propozycje, które urzekły mnie swoim wyglądem, a przede wszystkim środkiem. Eleganckie, minimalistyczne oraz nie świecące taniością. :) 

Zapraszaam! :) 

1. |Sephora|- Blue lilac. 


Czy wiecie jak pachnie maj? Oczywiście, że liliowym bzem. 

Zestaw zawiera:
-Nawilżający balsam do ciała
-Krem pod prysznic
-Musującą kostkę do kąpieli
- 3 żelowe serduszka do kąpieli



Tak realistycznego zapachu nie oddają nawet świece z Yankee Candle. Piękny mydlany zapach wydobywa się już po otwarciu pudełka. Sama dostałam go w formie prezentu i jestem całkowicie oczarowana. Nigdy nie sądziłam, że zestaw kosmetyków może wywołać tak wiele pozytywnych emocji. 
Dodatkowo solidne pudełko, które możemy powtórnie użyć. 
Nie jestem pewna ale wydaję mi się, że zestawy te możemy samodzielnie komponować. 
Będąc w perfumerii Sephora musicie powąchać, któryś z tych produktów.  :) 


2. | SPA Vintage Body Oil|- Olej abisyński.



Czyż opakowanie nie jest genialne? Białe, kobiece  nie wspomnę już o ażurowym okienku. :) 

W zestawie znajduję się: 
-Regenerujące masło do ciała
-Aksamitny żel pod prysznic
-Jedwabisty olejek do ciała


Czarne retro opakowania, spodobają się nie jednej fance kina. Produkty cechuje elegancki, perfumowany zapach. Z tego co się orientuję, marka wypuściła wiele różnych rodzajów tych oto zestawów. Przyznam, że wybrałam ten ze względu na wygląd- czerń i biel najbardziej do mnie przemówiły. Lecz nie zawiodłam się, mój instynkt kolejny raz mnie nie zawiódł! :D
Jego cena będzie z pewnością, niższa niż w poprzednim przypadku- więc jest to świetna alternatywa. 


Jak widzicie starałam się wybrać coś z wyższej  i niższej półki, nie mniej jednak tak samo atrakcyjnego. Jak podobają się wam moje pomysły na prezent? Spotkaliście się już kiedyś z SPA Vintage Body Oil? I  oczywiście powiedzcie czy kuszą was kosmetyki pachnące moim ukochanym bzem. <3

Może to jeszcze za wcześnie  na życzenia, ale życzę  wam aby zakupy podczas tegorocznych świąt nie były tak uciążliwe jak poprzednie. :D

Stay strong,
-A :* 

Share
Tweet
Pin
Share
12 komentarze


Tegoroczny wrzesień minął zaskakująco szybko. Aż ciężko uwierzyć, że mój ulubiony październik w końcu się zaczął.  Dla tych, które cieszą się z tak szybkiego upływu szkolnego czasu  oraz tych z was, których dosięgnął melancholijny jesienny smutek, przygotowałam wrześniowych ulubieńców. :) 

Czymże była by jesień, bez pięknych zapachów. Moje serce w tym miesiącu skradł pomarańczowy olejek do ciała. Pewnie wspomnę o nim jeszcze przy okazji świąt Bożego Narodzenia z powodu, świątecznej nuty, której w nim wyczuwam.  Jego głównym zadaniem jest ujędrnienie, nawilżenie oraz uelastycznienie skóry.  Ja używam go głównie do wspomnianego powyżej nawilżania skóry, więc jestem na tak, że ma także działanie antycelulitowe. Nie należy do bardzo tłustych- szybko się wchłania.




Pozostając przy pielęgnacji wspomnę o mleczku do ciała pod prysznic od Isany, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Sprawdza się tak samo dobrze, jak popularne Dove. Kosmetyk o bardzo przyjemnym zapachu- kremowym. Idealnie sprawdzi się u tych z was, które pod prysznicem stawiają na klasykę.




Co raz chłodniejsza pogoda= suche skórki, czyli mój największy wróg. Niezastąpiona wazelina od Vaseline to mój główny sprzymierzeńca w niekończącej się walce. Bezzapachowa, bardzo wydajna oraz wielofunkcyjna. Kilka razy używałam jej także jako odżywkę na końcówki włosów i sprawdza się idealnie! Czegoż to internauci nie wymyślą. :D 




Pewnie domyśliliście się, że zabraknąć nie mogło zabraknąć pachnidełek od Calvin'a Klein'a, o których pisałam wam tutaj.




Na koniec zostawiłam, niestety ubogą w tym miesiącu kolorówkę. A mianowicie dwa cudeńka do makijażu oczu.

Klasyczny Pernament Taupe od Maybelline, który ostatnio często bywa na moich powiekach- w formie dziennego Smoky Eyes.

 



W szufladzie wygrzebałam też pigment z KOBO w kolorze 502 Misty Rose, w którym zakochałam się na nowo. Opalizujące na różowo drobinki są po prostu przepiękne. Najbardziej podoba mi się  nałożony na mokro. 






Mam nadzieję, że podobali wam się ulubieńcy. Jak zawsze dajcie znać, czy używaliście któregoś z tych produktów i jakie są wasze opinie. :) 

-A.
Share
Tweet
Pin
Share
6 komentarze


Tak ciężko uwierzyć, że zbliża się już koniec sierpnia, a później? A o później to na razie nie wspominamy i cieszymy się tym ostatnim tygodniem wakacji.
Dzisiaj opowiem wam trochę o kosmetykach, które w tym miesiącu zostały moimi ulubieńcami.


Największym zaskoczeniem został dla mnie złoty rozświetlacz z Wibo. Mimo, iż kupiłam go kilka dobrych miesięcy temu, nie przekonał mnie do siebie. W końcu stwierdziłam, że zacznę go używać częściej i padło na sierpień, sierpień pełen słońca i... przepadłam. Cudownie się mieni, a rozświetlenie twarzy rzeczywiście jest tak niesamowite jak mówią o nim wszyscy. Nakładałam go także, w wewnętrzny kącik oka i tam sobie go nie szczędziłam. :D Pech, pechem, ale jak widać na zdjęciu, strasznie się pokruszył, a stało się to od razu po pierwszym użyciu (to samo spotkało wspomniany w poprzednim poście puder z KOBO).


Kolejnym ulubieńcem została szminka Color Sensational z Maybelline- 175 PinkPunch. Zaskoczyło mnie jej krycie, spodziewałam się czegoś gorszego. Mocny, odważny róż, o pięknym aksamitnym wykończeniu i karmelowym zapachu to coś co trudno opisać, po prostu trzeba zobaczyć. Jej kolor ciężko uchwycić na zdjęciu, tutaj wydaje się dosyć czerwona.




I ostatni kosmetyk do twarzy czyli miętowy balsam BabyLips. Nawilżenie niczym Nivea, jednak mi najbardziej spodobało się uczucie mrowienia i chłodzenia, w końcu to mięta. :) Typowo letni produkt!:)


W pielęgnacji włosów non stop, króluje u mnie Glisskur HairRepair- Oil Nutitive. Ułatwia rozczesywanie włosów i przeciwdziała rozdwajaniu się końcówek. Do tego pięknie pachnie!


Do ciała używam  olejku z Wellness&Beauty o zapachu mango i papai. Mimo iż nie wchłania się jakoś super szybko, to nawilża skórę, nie jest bardzo ciężki i jeżeli został moim ulubieńcem to też dla tego, że jego zapach jest powalający! :)


Mgiełki z Avonu nie utrzymują się prawie w ogóle, ale każdy powinien mieć tą jedną buteleczkę w swojej kosmetyczce. U mnie padło na kwiat wiśni- zapach kobiecy idealny na lato. W pierwszych sekundach na skórze wyczuwalny jest alkohol lecz szybko się ulatnia i możemy cieszyć się główną nutą zapachową. Spodobał mi się dużo bardziej niż mdły granat i mango.

Moich sierpniowych ulubieńców uważam za bardzo udanych. Był to miesiąc pełen wielu testów i nowych produktów. Dajcie znać co u was królowało w letnich kosmetyczkach.


Widzimy się jutro :*

-A.
Share
Tweet
Pin
Share
6 komentarze
Older Posts

O mnie



Cześć! :)

Tworzę z pasją materiały z szeroko pojętej kategorii "beauty". Mam nadzieję, że odnajdziesz tu cząstkę siebie i zostaniesz ze mną na dłużej.


Obserwuj

  • Facebook
  • Instagram
  • Google+
  • Twitter
  • Dresscloud

Łączna liczba wyświetleń

Facebook

Minimalist lover

Kategorie

  • 2016
  • inspiracje
  • pielęgnacja
  • ulubieńcy
  • włosy
  • zrób to sam

Ostatnie posty

Sponsor

zBLOGowani.pl

Translate

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Piszę dla

Piszę dla
Facebook Instagram Twitter Google+
FOLLOW ME @INSTAGRAM

Created with by ThemeXpose