• Strona główna
  • Kontakt
  • Współpraca
Facebook Instagram Google+ Twitter

Minimalist lover


Były takie czasy, kiedy nie posiadałam nawet jednego balsamu do ciała. Dzisiaj same rozmnażają się w mojej komodzie i ciężko im w tym przeszkodzić. Są ulubionym pomysłem na prezent, nagrodę w konkursie czy kosmetykiem do testowania.  Tak właśnie znalazły się w moich rękach. Kiedy przeglądałam je przed napisaniem tego postu, oświeciło mnie, że żadnego z nich nie kupiłam sama. 
Mimo iż staram się je sukcesywnie unicestwiać i zużywać, one dalej leżą i patrzą i czekają, na swoją kolej. Cała rodzina chodzi 'zabalsamowana'- mama, siostra, ja i nawet tata, który używa ich jako kremów do rąk. :D Coś czuję, że w najbliższym czasie oddam część z nich jeszcze znajomy. :D
A teraz zapraszam do przeglądu, może akurat szukacie dobrego balsamu, a ten wpis zainspiruje was do kupna. :D



Zacznę od produktów z Vaseline, gdyż są moimi ulubieńcami w tym momencie. Balsam w spray'u to najwygodniejszy wynalazek wszech czasów! Ten o zapachu ''cocoa'' zapewnia nam najlżejsze nawilżenie w skali Vaseline, jednak robi to fenomenalnie. 



Drugi z kolei nawilża na poziomie 3-go stopnia (najwyższy to czwarty). Radzi sobie z najbardziej wysuszonymi łokciami oraz kolanami. Szybko się wchłania i do tego posiada cudowny pudrowy zapach.



Jeśli szukacie balsamu o orzeźwiającym zapachu, idealnym na lato musicie wypróbować BODY GLAM od Eveline Cosm.- trawa cytrynowa i kokos.Mmm. <3 To połączenie zapewnia harmonię duszy i ciała :D  Dodatkowo posiada pompkę, świetnie prezentuje się na biurku! :D


Pierwszy balsam brązujący jaki posiadam. Producent gwarantuje złocistą opaleniznę itp. itp. czyli wyszło jak zawsze. Może i dobrze, że nie nadaje skórze żadnego koloru, jedynie delikatnie podbija kolor naszej naturalnej opalenizny- przynajmniej nie skończymy z plamami na skórze.


Kolejny z kolekcji Eveline to wodoodporny  balsam do opalania ze śmiesznym SPF 6. Po co komu tak niska ochrona? Nie wiem może się mylę, poprawcie mnie, ale jak dla mnie na lato się nie nadaje, tym bardziej do opalania.


Czas na Venus czyli CC mus, który maskuje niedoskonałości. Całkiem ciekawy produkt, Dosyć ciemny( w dużych ilościach brązowi skórę) , posiada wiele błyszczących drobinek, jego krycie określiłabym jako średnie. Plusem jest ładny kwiatowy zapach.



Uroczy, podręczny balsam w spray'u o zapachu wanilii i karmelu, idealny do torebki! Spełnia swoje zadanie- nawilża. Nie lepi się, szybko się wchłania, aplikacja jest banalnie prosta, a przede wszystkim szybka. 



Balsam z Playboya, przewyższył moje oczekiwania. Pięknie pachnie zmysłową wanilią oraz  nawilża skórę na długi czas. Jedne co mi w nim przeszkadza, to dziwne uczucie lepkości, jednak można to przeboleć. 


Jeśli jesteśmy już przy mocnych zapach, przedstawiam wam  masło do ciała z TuttiFrutti, które przy dłuższym stosowaniu zabije każdego! :D Zapach na początku wydaje się niesamowity, słodki, no i te fitoendorfiny- cząsteczki szczęścia w składzie. Jak tak teraz na niego patrzę, to rzeczywiście chce mi się śmiać, Mam go już dosyć długo, nawet nie pamiętam czy nawilżał, mam go dość do tego stopnia, że nikt mnie nie zmusi żebym się nim wysmarowała. O! Zapomniałam dodać, ten zabójczy zapach to: mango i brzoskwinia. :D



'Cztery pory roku' znałam dotychczas tylko z kremów do rąk, ostatnio wpadł do mnie także balsam do ciała aktywne wyszczuplanie. Pewnie padnie pytanie o tym czy spełnia swoje zadanie, więc od razu powiem wam, że nie. Dlaczego nie? Gdyż żaden balsam nie wyszczupli nas, tak jakbyśmy wyszły z pod skalpela. :D Fajnie nawilża, ujędrnia skórę, zawsze warto się nim posmarować po treningu. 


Masło do ciała Planet Spa od Avon'u, leży jeszcze nie otwarte, jednak domyślam się jak będzie pachnieć, gdyż posiadam krem do twarzy z tej samej serii, czyli nie za ciekawie. Jednak jest to post, w którym pokazuję wam moją kolekcję, także oto i jest! :D



W końcu dobrnęliśmy do końca, ostatni w kolejce został balsam w spray'u o zapachu cytrusowego zingu. Zaliczyłabym go do średniaczków, dużego nawilżenia nam nie zapewni. Nada się jednak na lato, posiada orzeźwiający, lekki, cytrusowy zapach. 

Podsumowując, jeśli miałabym wybrać najbardziej spełniające swoje zadanie balsamy, które można wam polecić były to z pewnością te z Vaseline oraz Body Glam z Eveline. 

Mam nadzieję, że post wam się podobał, dajcie znać czy posiadacie, któryś z nich. :)

Miłego dnia,
-A.

Share
Tweet
Pin
Share
8 komentarze


Tak ciężko uwierzyć, że zbliża się już koniec sierpnia, a później? A o później to na razie nie wspominamy i cieszymy się tym ostatnim tygodniem wakacji.
Dzisiaj opowiem wam trochę o kosmetykach, które w tym miesiącu zostały moimi ulubieńcami.


Największym zaskoczeniem został dla mnie złoty rozświetlacz z Wibo. Mimo, iż kupiłam go kilka dobrych miesięcy temu, nie przekonał mnie do siebie. W końcu stwierdziłam, że zacznę go używać częściej i padło na sierpień, sierpień pełen słońca i... przepadłam. Cudownie się mieni, a rozświetlenie twarzy rzeczywiście jest tak niesamowite jak mówią o nim wszyscy. Nakładałam go także, w wewnętrzny kącik oka i tam sobie go nie szczędziłam. :D Pech, pechem, ale jak widać na zdjęciu, strasznie się pokruszył, a stało się to od razu po pierwszym użyciu (to samo spotkało wspomniany w poprzednim poście puder z KOBO).


Kolejnym ulubieńcem została szminka Color Sensational z Maybelline- 175 PinkPunch. Zaskoczyło mnie jej krycie, spodziewałam się czegoś gorszego. Mocny, odważny róż, o pięknym aksamitnym wykończeniu i karmelowym zapachu to coś co trudno opisać, po prostu trzeba zobaczyć. Jej kolor ciężko uchwycić na zdjęciu, tutaj wydaje się dosyć czerwona.




I ostatni kosmetyk do twarzy czyli miętowy balsam BabyLips. Nawilżenie niczym Nivea, jednak mi najbardziej spodobało się uczucie mrowienia i chłodzenia, w końcu to mięta. :) Typowo letni produkt!:)


W pielęgnacji włosów non stop, króluje u mnie Glisskur HairRepair- Oil Nutitive. Ułatwia rozczesywanie włosów i przeciwdziała rozdwajaniu się końcówek. Do tego pięknie pachnie!


Do ciała używam  olejku z Wellness&Beauty o zapachu mango i papai. Mimo iż nie wchłania się jakoś super szybko, to nawilża skórę, nie jest bardzo ciężki i jeżeli został moim ulubieńcem to też dla tego, że jego zapach jest powalający! :)


Mgiełki z Avonu nie utrzymują się prawie w ogóle, ale każdy powinien mieć tą jedną buteleczkę w swojej kosmetyczce. U mnie padło na kwiat wiśni- zapach kobiecy idealny na lato. W pierwszych sekundach na skórze wyczuwalny jest alkohol lecz szybko się ulatnia i możemy cieszyć się główną nutą zapachową. Spodobał mi się dużo bardziej niż mdły granat i mango.

Moich sierpniowych ulubieńców uważam za bardzo udanych. Był to miesiąc pełen wielu testów i nowych produktów. Dajcie znać co u was królowało w letnich kosmetyczkach.


Widzimy się jutro :*

-A.
Share
Tweet
Pin
Share
6 komentarze
Older Posts

O mnie



Cześć! :)

Tworzę z pasją materiały z szeroko pojętej kategorii "beauty". Mam nadzieję, że odnajdziesz tu cząstkę siebie i zostaniesz ze mną na dłużej.


Obserwuj

  • Facebook
  • Instagram
  • Google+
  • Twitter
  • Dresscloud

Łączna liczba wyświetleń

Facebook

Minimalist lover

Kategorie

  • 2016
  • inspiracje
  • pielęgnacja
  • ulubieńcy
  • włosy
  • zrób to sam

Ostatnie posty

Sponsor

zBLOGowani.pl

Translate

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Piszę dla

Piszę dla
Facebook Instagram Twitter Google+
FOLLOW ME @INSTAGRAM

Created with by ThemeXpose