• Strona główna
  • Kontakt
  • Współpraca
Facebook Instagram Google+ Twitter

Minimalist lover

      



     Wraz z pierwszym dniem września przygotowałam dla Was zestawienie moich ulubionych zapachów, które będą mi towarzyszyły podczas tegorocznej jesieni. :) To zdecydowanie moje ulubiona pora roku. Podczas chłodniejszych dni ale i tych bardziej słonecznych sprawdzą się perfumy, które cechują mocniejsze akcenty nawiązujące do kończącego się lata i nadchodzącej zimy. Ciepłe, orientalne i eleganckie to właśnie one królują w mojej kosmetyczce. W kosmetyczce, którą otwieramy wraz z Trusted Cosmetics aby zobaczyć jakie skarby towarzyszą nam na co dzień.

Każdy z poniżej wymienionych zapachów jest na swój sposób oryginalny, ciekawy i dosyć specyficzny. Znajdziecie tu kilka klasyków, a także nowości. Wpadłam na pomysł, iż nie będę opisywała każdego zapachu z osobna. Bo automatycznie mogłabym wkleić pod każdym z nich regułkę: " Piękna buteleczka; kobiecy, dosyć ciężki zapach; nie spodoba się każdemu; zdecydowanie jesienne klimaty". Dlatego przygotowałam dla Was porównanie nut zapachowych. 

Zapraszam. :) 


















Jeśli chodzi o próbki Calvina Kleina oraz Guerlain to są to zdecydowanie zapachy, które w przyszłości muszą znaleźć się u mnie w wersji pełnowymiarowej. Jeśli macie jakieś pytania odnośnie poszczególnych zapachów to pytajcie w komentarzach. Z przyjemnością doradzę i  coś podpowiem. 



Mam nadzieję, że spodobało Wam się powyższe zestawienie. Dajcie jakie są Wasze must-haves  na nadchodzącą jesień! 


Share
Tweet
Pin
Share
25 komentarze


Przez ostatnich kilka miesięcy nazbierałam parę rzeczy, które okazały się moimi ulubieńcami lub po prostu znów wróciły do łask.  Jeśli jesteście ciekawe co jest moim 'must have' w codziennym makijażu lub pielęgnacji, to zapraszam do czytania! :)




Pomadka Juicy Color od Wibo w połączeniu z konturówką Essence In the nude- petarda! To najlepsze duo do ust jakie w ostatnim czasie miałam. Ten zestaw powinien znaleźć się u każdej fanki beżowych ust. Od lewej swatch kredki, później pomadki. Na zdjęciu widać między nimi małą różnicę w odcieniu, jednak po nałożeniu na usta są nie do odróżnienia. Swego czasu używałam samej konturówki i bardzo się z nią polubiłam. Ostatnio w Rossmannie kupiłam balsam z Wibo- tak balsam! Świetnie nawilża i pielęgnuje usta. 




Ostatnio przekonałam się do pudru z Lirene City Matt (03), który służy mi jako bronzer do ocieplania twarzy. Wpada w ciepłe tony, do czego przez długi czas nie mogłam się przyzwyczaić, ale wraz z ociepleniem klimatu zapragnęłam trochę słońca na skórze. 
Cudo, które widzicie obok to puder rozjaśniający (?)- nie wiem dokładnie jak go nazwać, ale chyba tak. To matowy, nie zawierający drobinek, bielący puder służący do konturowania. Dorwałam go na przecenie w Rossmannie  i to jest to! Fajny dodatek do codziennego makijażu, który pięknie prezentuje się na zdjęciach. :D Mowa tutaj oczywiście o Matte Define od Lovely.





Będąc przy kolorówce nie mogłam zapomnieć o lakierach do paznokci. Wiosennie i letnio czyli dwa kolory, które przypominają mi swoją barwą ukochany bez. Chłodny, jasny fiolet Ice chic od Golden Rose (56) & Pierre Rene- Sweet dream (361). Oba trzymają się na paznokciach około tygodnia. 




Płatki rozświetlające pod oczy od L'biotica, w których zakochała się moja skóra pod oczami. Do tej pory nie przywiązywałam zbytniej uwagi do pielęgnacji tej strefy. Lecz przyszła na to pora. W opakowaniu znajdują się 3 zestawy płatków, które pielęgnują, chłodzą i delikatnie rozjaśniają. Na skórze pozostawiają malutkie drobinki, które odbijają światło, dzięki czemu skóra wygląda na zdrowszą i bardziej wypoczętą. 




A teraz coś dla fanek organicznych, nie testowanych na zwierzętach, wolnych od GMO oraz szkodliwych substancji i parabenów- szampon i odżywka do włosów farbowanych Petal fresh: Wyciąg z granatu i jagód Acai. To chyba najbardziej naturalne duo do pielęgnacji włosów, jakie kiedykolwiek testowałam. Włosy po ich użyciu są mięciutkie i wyglądają bardzo zdrowo. Jednak moją sympatię zyskały przez ich niesamowity zapach! Tak bardzo naturalny, że w życiu nie pomyślałabym, iż to szampon czy odżywka do włosów. Dodatkowo wielki plus za minimalistyczny design! <3 




Już nie tak naturalna ale również oparta na podobnym pomyśle mgiełka do włosów od Le Petit Marseiliais o zapachu grejpfruta i jasminu. To jeden z tych kosmetyków o tak świeżym zapachu, że powraca do mojej pielęgnacji wiosną i latem- nie używałam go zimą gdyż jakoś nie pasował mi do atmosfery. Niesamowicie wydajna, o zapachu tak mocnym, że można jej używać, jako mgiełki do ciała! :D  Przyznam się, że czasem lubię psiknąć nią ubrania i cieszyć się tym zapachem nie tylko na włosach.




Zbliżamy się do końca, a tutaj również powrót starego ulubieńca czyli Daisy Dream od Marc Jacobs. Zapach, który tak jak powyższy poprzednik, był mniej używany z tych samych powodów. Jednak w końcu nadszedł jego czas. Ta buteleczka chyba zawsze będzie mi się podobać! <3 


Dajcie znać co najbardziej podoba się z powyższej listy i czy używałyście tych kosmetyków. Z przyjemnością poczytam o tym jacy są wasi ulubieńcy ostatnich miesięcy! :) 

Wszystkim maturzystkom, życzę udanych wakacji- ja swoje zaczynam od poniedziałku! :) 
Trzymajcie się, 
Aneta :) 

Share
Tweet
Pin
Share
10 komentarze
Older Posts

O mnie



Cześć! :)

Tworzę z pasją materiały z szeroko pojętej kategorii "beauty". Mam nadzieję, że odnajdziesz tu cząstkę siebie i zostaniesz ze mną na dłużej.


Obserwuj

  • Facebook
  • Instagram
  • Google+
  • Twitter
  • Dresscloud

Łączna liczba wyświetleń

Facebook

Minimalist lover

Kategorie

  • 2016
  • inspiracje
  • pielęgnacja
  • ulubieńcy
  • włosy
  • zrób to sam

Ostatnie posty

Sponsor

zBLOGowani.pl

Translate

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Piszę dla

Piszę dla
Facebook Instagram Twitter Google+
FOLLOW ME @INSTAGRAM

Created with by ThemeXpose