• Strona główna
  • Kontakt
  • Współpraca
Facebook Instagram Google+ Twitter

Minimalist lover





Nie wiem jak to się stało, ale jest to mój pierwszy lakier do paznokci marki Bell. Mimo, iż są dostępne dosłownie wszędzie (bo koczują nawet w Biedronkach) jakoś nie było nam po drodze się spotkać. 




Kolor w buteleczce przypomina mleczną czekoladę. Na pierwszy rzut oka stwierdziłam, że zaliczę go do kolekcji lakierów nude. Jednak tak się nie stało. Dlaczego? 
Po pomalowaniu paznokci kolor nie przypomina tego ze szklanej buteleczki. Jest dużo ciemniejszy. Z mlecznej czekolady zmienił się w ciemną. Przyznam, że nie byłam zadowolona z tego efektu. Dopiero dzień później dodałam złoty akcent w postaci lakieru z Wibo i to chyba dzięki niemu postanowiłam napisać tę recenzję.  Manicure zmienił charakter z mrocznego w wersję glam. 




Bardzo wygodny pędzelek to zdecydowany atut lakieru- w kilku słowach: zgrabny, nie duży i płaski.
Do uzyskania pełnego krycia potrzebujemy dwóch warstw. Zaskoczyło mnie w nim to, że  bardzo szybko schnie. Pewnie znacie to uczucie kiedy czekacie wieczność, aż wyschną Wam paznokcie, a kiedy wydaję Wam się że to już, gumowa warstwa odbije na swojej powierzchni nawet kroplę wody. Ten lakier nam tego nie zrobi. Brawo Bell! :)



Pewnie zastanawiacie się jak z trwałością w tym przypadku. Po 3 dniach lakier zaczął minimalnie odpryskiwać przy bocznych krawędziach i wytarł się na szczytach płytki. Maksimum po 5 dniach jego zmycie jest nie uniknione, ponieważ manicure wygląda już bardzo nie estetycznie. Jeśli nie wykonujecie prac domowych to możliwe, że przetrwa dłużej.  Jednak ja uważam, że lakier powinien wytrzymać na moich paznokciach około siedem dni, gdyż nie mam tyle czasu aby dwa razy w tygodniu zajmować się ich malowaniem.




Jakie są Wasze doświadczenia z lakierami do paznokci marki Bell? Macie swoich ulubieńców czy może uważacie je za totalny nie wypał?  Z chęcią dowiem się także co sądzicie o ciemnym manicure na lato. Może w tym czasie warto postawić na pastele? :)



Share
Tweet
Pin
Share
25 komentarze


Czeeeść :)

         Dzisiaj przychodzę pokazać Wam jakie produkty w tym miesiącu zapukały mi do drzwi i co będę dokładnie testowała. 
Jako pierwsza trafiła do mnie najbardziej wyczekiwana paczka od Udziewczyn. Recenzje każdego z tych produktów będziecie mogły przeczytać w Blogosferze. Oczywiście będę Was informowała o najnowszych recenzja na funpage'u. :) 

A o to co znalazło się w paczce: 



Alterra, Granat& Bio Aloes- szampon nawilżający       Kneipp- kryształki do kąpieli




ISANA, Harmony : krem do rąk oraz krem do ciała



Kolastyna: Krem ochronny do twarzy oraz CC Krem



ORLY, Scrub do ciała- Papaya& Grapefruit   
Seyo, Żel pod prysznic- Róża   
Il Salone Milano- szampon do włosów zniszczonych i suchych. 



Wellness& Beauty, Mango& Papaya- sól do kąpieli     Eveline, Zabieg z Algami do stóp



Delia, Cream Glam 107- szminka        Delia, Starlike nr.2- błyszczyk 
 Laura Conti, Eco Soft: mięta, limonka i woda aloesowa- balsam do ust.



Bell, Shine & Chic: fioletowy cień do powiek  oraz różowy lakier do paznokci  
Delia, Mascara Big& Black.



Kolejną mini paczuszkę wygrałam w konkursie na najpiękniejsze usta, który prowadziła marka Pierre Rene na swoim funpage'u. 

W paczce znalazł się czerwony lakier do paznokci o numerze 323 Classic Crimson oraz pomadka o niesamowitym kolorze czyli połączenie wiśni, marsali i burgundu- nr.19 Cassis. Niestety zdjęcie troszkę przekłamuje jej kolor, ale wkrótce możecie się 
spodziewać recenzji. :) 




W drodze do mnie jest także najnowsza szminka od Rimmel, The Only 1 w kolorze 200 ''It's a Keeper''. Czekam na nią i czekam ale nie zapowiada się, żeby szybko doszła, ale obiecuję, że pojawi się z nią oddzielny post. :) 

Wpadło Wam coś w oko? Jeżeli znacie, któryś z tych kosmetyków dajcie znać co o nim sądzicie. :) 

Miłego dnia, 

-A.
Share
Tweet
Pin
Share
11 komentarze

Nowe zakupy zawsze sprawiają nam przyjemność, a jeśli nie cierpi na nich nasz portfel już lepiej być nie może! :) 

 Tym postem rozpoczynam nową serię na moim blogu czyli 3 za 10. Będę pisać wam o świetnych kosmetykach w jeszcze lepszej cenie, które sprawdziły się u mnie i kosztują około 10 zł.

Zaczynamy! :)





Róż za 4 złotych? Niemożliwe? A jednak! :)  Dorwałam go na wyprzedaży w Biedronce i nie żałuję tego zakupy. Matowy, o jedwabistym wykończeniu, dla tych z was które nie lubią drobinek. Dobrze napigmentowany, nie robi plam, można budować jego kolor. No i oczywiście posiada śliczny cukierkowy odcień. 

Nie znalazłam na nim numerku/nazwy koloru więc chyba był to jedyny odcień. 






Beżowa kredka to must have w naszej kosmetyczce. Potrafi zdziałać cuda, powiększyć optycznie oczy, a po nieprzespanej nocy jest w stanie odświeżyć nasz wygląd. 
Kredka z MySecret w o numerku 19 (nude), jest jedną z najfajniejszych nudziaków na drogeryjnych półkach. Jej cena to 6 zł.
Nie wytrzyma całego dnia na linii wodnej, ale jako że nie jest wodoodporna trzyma się całkiem długo. Jest kryjąca, matowa oraz mięciutka.



Przyszedł czas na mojego faworyta czyli naturalną pomadkę z peelingiem od Sylveco. Odżywia skórę, delikatnie zdziera martwy naskórek, pomaga pozbyć się suchych, nieestetycznych skórek, które często zdarzają się po nałożeniu szminki. Cudowny skład, zapach migdałów i drobinki cukru trzcinowego. <3 Jej cena to ok. 9 zł. 

Używacie, któregoś z powyższych produktów? Jeśli tak dajcie znać! :)  

-A.
Share
Tweet
Pin
Share
6 komentarze
Older Posts

O mnie



Cześć! :)

Tworzę z pasją materiały z szeroko pojętej kategorii "beauty". Mam nadzieję, że odnajdziesz tu cząstkę siebie i zostaniesz ze mną na dłużej.


Obserwuj

  • Facebook
  • Instagram
  • Google+
  • Twitter
  • Dresscloud

Łączna liczba wyświetleń

Facebook

Minimalist lover

Kategorie

  • 2016
  • inspiracje
  • pielęgnacja
  • ulubieńcy
  • włosy
  • zrób to sam

Ostatnie posty

Sponsor

zBLOGowani.pl

Translate

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Piszę dla

Piszę dla
Facebook Instagram Twitter Google+
FOLLOW ME @INSTAGRAM

Created with by ThemeXpose