• Strona główna
  • Kontakt
  • Współpraca
Facebook Instagram Google+ Twitter

Minimalist lover




O tym wynalazku słyszałam już jakiś czas temu. W blogosferze wrzało od zachwytów i mnóstwa recenzji. Jakiś miesiąc temu odezwał się do mnie Pan Michał z Twoje Źródło Urody i to dzięki niemu i uprzejmości marki miałam okazję przetestować kosmetyk.

Może zacznę od tego jakie miałam oczekiwania. Marzyłam przede wszystkim o delikatnym wypełnieniu górnej wargi i nawilżeniu ust.



Sam produkt posiada dosyć przyjemny zapach. Po nałożeniu go na usta doświadczamy delikatnego uczucia chłodzenia oraz szczypania (które ma rzekomo powiększyć nasz usta).
Bardzo nie spodobało mi się to, że po odkręceniu zakrętki balsam w niekontrolowany sposób sam wydostaje się z tubki, a co za tym idzie na ustach ląduje duża ilość produktu.
Z początku miałam bardzo pozytywne nastawienie i wierzyłam w założenia producenta. W sieci naczytałam się też wielu pozytywnych opinii na temat kosmetyku, także byłam gotowa na całkiem nowe usta. :D



Moje zdanie diametralnie się zmieniło kiedy spojrzałam w lustro. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to to, że niechcący wyjechałam balsamem poza zarys ust, przez co skóra wokół zrobiła się czerwona i była taka przez długi czas. Po drugie moje usta nabrały dużo ciemniejszego koloru i jakby błagały o pomoc. Efekt po pierwszym użyciu nie miał nic wspólnego z kształtnymi ustami i seksapilem. Mimo, iż na zdjęciach wygląda to tak jakby usta były nawilżone jest to chwilowy efekt.



Tak mijały dni, a ja skrupulatnie nakładałam mazidło na usteczka. Jednak nie zauważałam żadnych zmian, oprócz jednej. Z dnia na dzień moje usta były co raz suchsze, szorstkie w dotyku oraz pełne małych bolących skórek. 23 stycznia miała odbyć się moja studniówka, dlatego kilka dni przed zaprzestałam używania produktu i postanowiłam przywrócić moje usta do życia, żeby jakoś prezentowały się na zdjęciach i abym mogła nałożyć na nich szminkę.  Później wznowiłam mój test, ale efekt był taki sam.  Miała być to 30 dniowa recenzja i opinie, ale jak widać była nie do przejścia. Stwierdziłam, że nie warto katować już ust i dałam sobie spokój.  Myślę, że czas ten nie był za krótki aby ocenić działanie produktu. Wątpię, że po 20 dniach nagle moje wargi magicznie by odżyły.



Dajcie znać co sądzicie o produkcie i czy używałyście. Jeśli tak, to jakie efekty zaobserwowałyście u siebie.  U mnie były to same  negatywne: podrażnienie, wysuszenie i brak obiecanego wypełnienia/powiększenia.

Dbajcie o swoje usta! :*
Trzymajcie się :)

-Aneta.


Share
Tweet
Pin
Share
29 komentarze


Witajcie kochani! :)

Jesienna aura co raz mniej sprzyja mojej skłonnej do przesuszeń skórze. Suche skórki, doprowadzają mnie wręcz do szału. Ciągłe peelingowanie twarzy jest dosyć uciążliwe, a przede wszystkim podrażnia skórę.
Ostatnio miałam możliwość przetestowania serum z kwasem hialuronowym marki DermoFuture Precision, dzięki Twoje Źródło Urody. Za co serdecznie dziękuję :)

Preparat zamknięty jest w szklanej buteleczce z pipetą, która umożliwia wydobycie odpowiedniej ilości produktu. Spodziewałam się dosyć wodnistej konsystencji- a tu niespodzianka, jest gęstsza niż myślałam. Jak dla mnie to duże udogodnienie, ponieważ więcej kosmetyku ląduje na twarzy, a niżeli na dłoniach.
Dwie, malutkie kropelki produktu są w stanie pokryć całą twarz, przez co serum jest niesamowicie wydajne i wystarczy na wiele  zabiegów.



Moja kuracja trwała tydzień, przy czym produkt nakładałam rano i wieczorem- tak jak zaleca producent. Po tym czasie należy zrobić dwutygodniową przerwę.

Efekty dostrzegłam już po pierwszym użyciu- pewnie słyszycie to zdanie przy każdym produkcie i zastanawiacie się czy  rzeczywiście tak jest? Czy to po prostu reklama?

W tym wypadku nie zostaliśmy oszukaniu. Skóra pozostaje bardzo gładka, aż chce jej się ciągle dotykać. Szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy przez co idealnie nadaje się pod makijaż.



Co najważniejsze produkt nie uczulił mnie, nie spowodował wysypu krostek i nie pogorszył stanu mojej cery, a wręcz przeciwnie wygląda na wypoczętą oraz promienną.

Po tygodniowej kuracji zauważyłam, dużą zmianę w poziomie nawilżenia mojej twarzy. Suche skórki rzadziej widnieją na mojej twarzy. Za co jestem mu niezwykle wdzięczna.
Z pewnością będę kontynuować zabiegi, ponieważ moja skóra od dawna nie była w tak dobrej kondycji. 

Serum ma też delikatne działanie napinające, co całkowicie mi nie przeszkadza, ponieważ kontur twarzy wydaje się być bardziej zarysowany. Oczywiście efekt ten jest bardzo ale to bardzo delikatny, z pewnością nie jest to lifting twarzy, jak z salonu chirurgicznego. :D



Nie jestem w stanie powiedzieć czy spłyca zmarszczki, bo takowych nie posiadam. Jednak jeśli szukacie preparatu, który pomoże wam w walce z przesuszoną skórą , warto zastanowić się nad tym produktem.


Jego cena waha się w granicach 35 zł za 20 ml. Myślę, że cena jest adekwatna do jakości kosmetyku oraz wydajności.



Co sądzicie o produkcie? Skusiłybyście się na niego? A może tak jak ja prowadzicie walkę z suchymi skórkami? Piszcie :)

-A.
Share
Tweet
Pin
Share
14 komentarze
Older Posts

O mnie



Cześć! :)

Tworzę z pasją materiały z szeroko pojętej kategorii "beauty". Mam nadzieję, że odnajdziesz tu cząstkę siebie i zostaniesz ze mną na dłużej.


Obserwuj

  • Facebook
  • Instagram
  • Google+
  • Twitter
  • Dresscloud

Łączna liczba wyświetleń

Facebook

Minimalist lover

Kategorie

  • 2016
  • inspiracje
  • pielęgnacja
  • ulubieńcy
  • włosy
  • zrób to sam

Ostatnie posty

Sponsor

zBLOGowani.pl

Translate

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Piszę dla

Piszę dla
Facebook Instagram Twitter Google+
FOLLOW ME @INSTAGRAM

Created with by ThemeXpose